10 tricków growth hackingu dzięki którym uzyskasz jeszcze większy ruch na swojej stronie!

10 tricków growth hackingu dzięki którym uzyskasz jeszcze większy ruch na swojej stronie!

Często tradycyjne metody marketingu internetowego wydają się z perspektywy dzisiejszych czasów, tak dynamicznych i agresywnych, bardzo żmudne i powolne. Czas, który musi minąć, nim pozycjonowanie czy budowanie wizerunku marki zacznie przynosić wymierne korzyści, wydaje się wiecznością. W dodatku przy tak silnej świadomości konkurencji o sile marketingu i jej niezbędności z pomocą przychodzi nam growth hacking. Przedstawiamy dziesięć tricków, które pozwolą uzyskać Ci przewagę nad konkurencją i pozyskać cennego klienta, nim jeszcze reszta stawki zdąży zameldować się na mecie.

1. Twoja strona na pierwszym miejscu w Google w mniej niż 10 minut

Jest to technika, która zadaje kłam całej wierze o tym, że nie można umieścić swojej strony w top 10 Google (przynajmniej pośrednio) w czasie krótszym niż choćby jedna doba! Cała sztuczka to kilka kroków, które nie zajmą Ci więcej niż 10 minut. Oto one:

1. Załóż konto na SEMrush.

2. Przejdź do najpopularniejszych fraz w wyszukiwaniu organicznym.

3. W polu wyszukiwania wpisz „quora.com

4. Przewiń w dół do „bezpłatnych pozycji wyszukiwania” i zastosuj trzy poniższe filtry:

  • Uwzględnij + słowo kluczowe + zawierające + twoje_słowo_kluczowe
  • Uwzględnij + Pozycje + Mniej niż + 10
  • Uwzględnij + objętość + powyżej + 100

5. Naciśnij „zastosuj”.

6. Przejdź do fraz kluczowych.

7. Jest to liczba słów kluczowych, w których quora.com znajduje się na pierwszej stronie Google.

8. Teraz wystarczy, że przejdziesz do każdego z adresów i pod wyświetlonymi zapytaniami udzielisz odpowiedz, zamieszczając przy okazji adres swojej strony www.

9. I to wszystko! Teraz Twoja odpowiedź z zamieszczoną witryną wyświetla się na pierwszej stronie Google 🙂

2. Ponad 800% większy wzrost subskrybentów na Twojej stronie

Opis tego tricku to przykład firmy TheHOTH, która to dzięki poniższym zmianom zwiększyła liczbę subskrybentów na swojej stronie o ponad 800%!

Strona TheHOTH początkowo nie różniła się wcale od innych stron tego typu. Zawierała wszystkie typowe i znane nam pola formularzy. Postanowiła jednak nieco zmodyfikować swój landing page mocno go minimalizując. Sześć słów w tytule i osiem pod nim, plus 4 pola formularza pozwoliło twórcom strony skupić potencjalnych klientów na tym, co najistotniejsze. I tak się w rzeczywistości stało. Liczba rejestracji wzrosła z 1,39% do 13,13%! TheHOTH zwiększyło tym samym swój wzrost subskrybentów o 844%.

3. Przyśpiesz proces decyzji przez klienta

Każdy z nas chyba kojarzy prowadzoną przez booking.com politykę wyświetlania przeglądającym ilości wolnych miejsc w danym lokum oraz liczbę przeglądających ową ofertę. Wzbudza to w nas poczucie wartości chwili, w której zostało już niewiele miejsc. Widząc ostatni wolny pokój oraz troje osób odwiedzających, przyśpieszamy decyzję rezerwacji pokoju, nad którą w normalnych warunkach zastanowilibyśmy się pewnie nieco dłużej.

Dłuższy czas do namysłu powoduje, że często dochodzimy do wniosku, że jednak dana rzecz  bądź usługa nie jest nam tak bardzo potrzebna, jak początkowo sądziliśmy. Impulsywność klienta to skarb dla sprzedawcy. Idealnym zabiegiem jest właśnie uświadomienie klientowi, że nie wykorzystując oferty w danej chwili, utraci ją na zawsze.

Innym dobrym przykładem tego typu zabiegu jest wyświetlanie przez sklepy e-commerce ilości dostępnych produktów na magazynie. Jeżeli znajdziemy ofertę w dużym sklepie internetowym, gdzie zostało na stanie wyłącznie kilka dostępnych sztuk interesującego nas przedmiotu, chętniej klikniemy „kup teraz” wiedząc, że oferta może zaraz zniknąć.

Nie jest to w żadnym wypadku zachęcanie do oszukiwania swoich klientów, a raczej pokazanie, jak odpowiednie zabiegi wywołują w nas decyzję sfinalizowania transakcji.

4. Dziel się treścią

Dropbox Inc. to firma, która dostarcza i udostępnia przestrzeń do przechowywania plików we własnej chmurze. Wprowadziła ona akcję lojalnościową wobec swoich klientów, którzy  otrzymują benefity w postaci dodatkowego miejsca na serwerze w zamian za rekomendację programu swoim znajomym, udostępnienie go na Facebooku czy Twitterze oraz wypełnianie szeregu czynności przybliżających użytkownika do lepszego zrozumienia funkcjonalności Dropboxa. 500 MB dodatkowego miejsca w chmurze to nagroda dla tych, którzy polecą aplikację znajomym, a także tych, którzy do rejestracji wykorzystają link rekomendacyjny otrzymany od zapraszającego.

Podejście takie przełożyło się na ponad połowę rejestracji właśnie z programu rekomendacyjnego. Aż 60% rejestracji to udana akcja marketingowa  – jak przyznaje Drew Houston, Cofounder & CEO Dropboxa. Sam projekt przyniósł jeszcze dodatkową wartość w postaci wykreowania potrzeby wśród osób, które wcześniej nie potrzebowały, ani nie zdawały sobie sprawy o potrzebie posiadania swojego miejsca w chmurze. Pamiętaj – warto się dzielić.

5. 367% wzrostu przychodów

Dwanaście tygodni – tyle wystarczyło brytyjskiej firmie z działu IT na zwiększenie przychodu o 367%.

Firma postanowiła położyć główny nacisk na użytkownikach, którzy zgłosili się do okresu próbnego ich usług. Podeszli do nich bardzo indywidualnie, pomagając we wszystkich aspektach działań witryn swoich klientów, które tej pomocy potrzebowały. Pracownicy Popcorn Metrics zaskarbili sobie tym sympatię swoich potencjalnych klientów, którzy  widząc zaangażowanie i znajomość tematu osób, z których usług postanowili skorzystać początkowo w wersji trial, zostali ich pełnoprawnymi klientami.

6. Oparcie się na sile innych dało 100 mln nowych użytkowników

Firmy Airbnb nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Światowy lider rynku wynajmu, który oferuje oferty w ponad 100 tysiącach miast. Airbnb powstało w Dolinie Krzemowej jako platforma, która w sposób automatyczny umieszczała oferty z własnej platformy na CraigsList. CraigsList to największy w Stanach Zjednoczonych serwis ogłoszeń drobnych. Sposób ten, idealnie zresztą wpisujący się w idee growth hackingu, pociągnął za sobą znaczne zwiększenie zasięgu przez oferty umieszczane na Airbnb. Podejście takie pozwoliło wygenerować firmie z San Francisco już ponad 100 mln gości dzięki swojemu pośrednictwu. Pamiętajmy, że często opierając się na sile większych od nas możemy w sposób naturalny zostać wywindowanym do poziomu, którego wcześniej nawet nie zakładaliśmy.

7. 178% wzrost dzięki kartom lojalnościowym

Tutaj mamy do czynienia z prostym trickiem marketingowym dotyczącym kart lojalnościowych. Eksperyment ten wykonała pewna myjnia samochodowa. Rozdawała ona karty z miejscem na swoje stemple. Nagrodą było uzbieranie wszystkich ośmiu pieczątek. W momencie otrzymania karty i skorzystania z usługi po raz pierwszy taka pieczątka została przybijana jako pierwsza. Po jakimś czasie myjnia postanowiła nieco urozmaicić takie podejście i rozdawała karty, które już posiadały dwie pieczęcie. Spowodowało to prawie 180% wzrost względem pierwotnej formy promocji lojalnościowej. Wzbudzenie w kliencie świadomości, że do celu (w tym wypadku skolekcjonowania wszystkich stempli) zostało niewiele skłania go to powrotu. Tym bardziej w przypadku czynności powtarzających się i nieuniknionych jak właśnie np. mycie samochodu.

8. 26% wzrost konwersji dzięki ograniczeniu pól na landing page

Chyba wszyscy wiemy, że pierwszym krokiem do sprzedaży, a raczej jej możliwości, jest uzyskanie od potencjalnego klienta adresu e-mail. Dzięki niemu mamy o wiele szerszy wachlarz możliwości, by zaoferować mu nasz produkt czy usługę.

Koniec lejka sprzedażowego z formularzem z ogromem pól do wypełnienia zniechęca, a już na pewno nie zachęca odwiedzającego do sfinalizowania transakcji. Lepszym rozwiązaniem jest ograniczenie pól formularza do niezbędnego minimum.

Tak właśnie postąpił Noah Kagan. Wstępnie posiadał on w formularzu na swojej stronie cztery pola. Usunięcie jednego pola formularza uprościło proces i zachęciło odwiedzających do jego wypełniania, co przełożyło się na wzrost konwersji o 26%.

9. 40% wzrost klikalności dzięki umieszczonym konkretnym danym w tytule

„Prosty test, który zwiększył liczbę naszych poleceń”.

„Prosty test, który zwiększył liczbę naszych poleceń o 30%”.

Liczby działają cuda. Prawda znana nie od dziś. W tym przypadku wzrost kliknięć w artykuł z konkretną daną liczbową to aż 40%.

Chyba nie trzeba dodawać nic więcej.

10. 10 sekundowy trick generujący konwersję

Często odwiedzając nową, nieznaną nam witrynę, łatwo możemy zgubić się w gąszczu informacji i rezygnujemy z zapoznaniem się z jej zawartością.

Uniwersytet Alberty postanowił coś z tym zrobić. Każdemu odwiedzającemu witrynę, który spędził tam więcej niż 10 sekund, wyświetlał pop-up z treścią:

„Wydajesz się zainteresowany nowościami Uniwersytetu Alberty. Czy chcesz zapisać się do naszego newslettera? ”

Wyniki? Oszałamiające. Wzrost liczby subskrybentów o 500%


Growth hacking to potężna, choć często niedoceniana forma marketingu. Przy tak wyrównanej stawce pamiętajmy o tym, że nawet najmniejsze różnicę są w stanie wysunąć nas na czoło peletonu i pozyskać klienta przed naszą konkurencją.

Źródła:

Jak mierzyć skuteczność w osiąganiu celów, czyli KPI w pigułce

kluczowe wskaźniki efektywności (KPI)

Skrót KPI w nomenklaturze biznesowej jest bardzo modnym terminem. Często go słyszymy, wiemy mniej więcej z czym się on wiąże, jednak bardzo często na tym cała nasza wiedza się kończy. W poniższym artykule chcielibyśmy rozjaśnić nieco ten tajemniczy akronim i przybliżyć jego idee.

Key Performance Indicators przetłumaczylibyśmy na polski jako „kluczowy wskaźnik efektywności”. Jest on miernikiem, dzięki któremu firmy są w stanie monitorować postępy wyrażone w sposób liczbowy. Jak to mamy w zwyczaju, posłużmy się przykładem. Załóżmy, że produkujesz zabawki. Dziennie chcesz ich wykonać 400 sztuk. Takie jest Twoje założenie. Po zmierzeniu średniej otrzymujesz wartość 15 sztuk na osobę przy zatrudnieniu dziesięciorga pracowników. Zaczynasz szukać błędu i okazuje się, że park maszynowy, którym dysponujesz, jest na tyle niewydajny, że 20 sztuk na osobę to maksimum, co udaje się osiągnąć. Dokonujesz modernizacji sprzętu i z 20 sztuk robi się 25.

Kierunek jest dobry, ale to wciąż za mało. Szukasz kolejnej przeszkody i tak aż do momentu osiągnięcia założonego planu. Oczywiście – część zmian, które wprowadzisz, może okazać się niewłaściwymi i wcale nie przyczynią się do poprawy wydajności. Jednak dzięki chłodnej ocenie jesteś w stanie dostrzec i w końcu wyeliminować wszystkie bariery. Niezwykle ważne zatem jest, by kluczowe wskaźniki efektywności, które wybierzemy, były w stanie skutecznie mierzyć rezultaty założonego zadania.

Cykl pracy Key Performance Indicators

Szalenie istotne jest umiejętne dobranie odpowiednich kluczowych wskaźników efektywności do konkretnego działu w Twojej firmie. Samych KPI nie powinno być dużo, jednak ich selekcja wymaga już od nas trochę pracy. A więc po pierwsze: planowanie. Jego celem jest odczyt przyszłych wyników firmy w oparciu o podjęte decyzje oraz te, które mamy zamiar podjąć. Pozwala to nam na odpowiednio szybkie reagowanie, co jest z kolei wynikiem monitorowania wskaźników. A więc kolejnym etapem pracy z KPI. Ostatni krok to aktualizacja kluczowych wskaźników efektywności. Błędne decyzje możemy korygować, dzięki odczytowi wyników przez pryzmat nałożonych na nie KPI. Mimo że sam proces wydaje się dosyć trudny, to w praktyce aż tak źle nie jest.

Przykłady działania KPI z uwzględnieniem obszarów działania

Każda z branży rządzi się swoimi prawami i nie do każdej z nich będziemy z powodzeniem mogli zastosować te same kluczowe wskaźniki efektywności.  Poniżej wyszczególniliśmy cztery sektory, z przykładami pasujących do nich KPI. Przypomnijmy jeszcze raz, że powinny one być wartością wyrażoną liczbowo. Pozwala to na ich  w pełni obiektywną ocenę.

E-commerce:

  • Zwiększenie konwersji
  • Zmniejszenie współczynnika porzuconych koszyków
  • Ilość leadów sprzedażowych
  • Ruch na stronie z wyszukiwania organicznego

Finanse:

  • ROS (rentowność netto sprzedaży)
  • ROA (rentowność aktywów)
  • Rentowność brutto sprzedaży
  • Stopa marży handlowej brutto

Sprzedaż:

  • Sprzedaż netto
  • Średnia wartość transakcji
  • Miesięczny wzrost sprzedaży
  • Średni czas trwania cyklu sprzedaży

Obsługa klienta:

  • Ilość wykonanych telefonów
  • Czas trwania rozmowy
  • Jakość oceny rozmowy
  • Ilość reklamacji

Zasada SMART w KPI

SMART podobnie jak KPI to akronim od angielskich słów:

Specific

Measurable

Achievable

Relevant

Time-bound

Zasada SMART to nic innego jak koncepcja formułowania celów w planowaniu. Według niej sformułowany przez nas cel powinien być:

  • skonkretyzowany (specific) – czyli jasno wskazany, bez żadnego miejsca na luźną jego interpretację,
  • mierzalny (measurable) – wyrażony liczbowo, aby w łatwy i niepozostawiający złudzeń sposób umożliwiał swoje monitorowanie,
  • osiągalny (achievable) – na tyle wymagający, by warty był wdrożenia i na tyle w zasięgu osiągnięcia, by nie przyniósł efektu odwrotnego do założonego przez brak szans na jego wykonanie,
  • istotny (relevant) – musi mieć wymierną korzyść dla przedsiębiorstwa oraz powinien być ważnym etapem w budowaniu jego silnej pozycji,
  • określony w czasie (time-bound) – powinien mieć wyraźnie zakreślone ramy czasowe.

Jeżeli cel, który przed sobą postawimy, jest zgodny z powyższymi wytycznymi, to będzie spełniał najważniejsze warunki dobrze przygotowanych kluczowych wskaźników efektywności. Innymi słowy – będzie możliwy do monitorowania i ewentualnego korygowania go w przyszłości. Dobrze opracowane KPI to klucz do obiektywnej oceny postępów we własnej firmie.

Przykłady KPI w praktyce

Przypomnijmy nasz przykład ze wstępu, tym razem nieco go modyfikując. Jesteś producentem zabawek i zatrudniasz dziesięciu pracowników. W momencie przygotowywania KPI, każdy z nich przygotowuje  dziennie   15 sztuk. Posiadasz 10 maszyn, mogących maksymalnie wykonać limit 30 sztuk. Twoim celem jest produkcja 400 sztuk oraz zwiększenie przychodu o 15% względem roku poprzedniego.

Kluczowe wskaźniki efektywności na kolejny rok:

  • zwiększenie produktywności pracowników do 30 sztuk,
  • zakup 4 dodatkowych maszyn,
  • podniesienie marży o 5%,
  • obniżenie opłat administracyjnych o 8%,
  • pozyskanie 5 nowych kontrahentów.

Powyższe KPI, są zgodne z zasadą SMART z racji tego, że są skonkretyzowane, dające się zmierzyć liczbowo, w zasięgu możliwości, są ważne dla rozwoju firmy oraz określone w czasie.

KPI w marketingu

Jako że przedmiotem wpisów jest marketing, to na koniec przytoczmy jeszcze kilka KPI właśnie w szeroko rozumianym marketingu.

Ruch na stronie – jeden z kluczowych czynników w marketingu. Od ilości wejść na stronę uzależniony jest potencjalny z niej przychód. Odpowiednie zarządzanie stroną internetową pozwoli ściągnąć użytkowników, którzy w przyszłości mogą stać się Twoimi klientami.

Współczynnik konwersji – proporcja między odwiedzinami na stronie, a sfinalizowanymi transakcjami.

Czas odpowiedzi z działu sprzedaży – im krótszy czas oczekiwania klienta, tym wyższe prawdopodobieństwo  pomyślnego zamknięcia transakcji.

Koszt pozyskania leada sprzedażowego – zależy czy mierzony będzie od wydanej kwoty na reklamę, wykonanych telefonów, spędzonych godzin na wyszukiwanie potencjalnych klientów itd.

Liczba subskrybcji newslettera – znowu ten wskaźnik sprowadza się do ilości potencjalnych klientów.


Mamy nadzieję, że skrót KPI po przeczytaniu tego artykułu, znacznie się rozjaśnił i pomoże wielu przedsiębiorcom, a także osobom posiadającym własne strony internetowe. Podsumowując zatem kluczowe wskaźniki efektywności to mierniki efektywności, które możemy zastosować niezależnie od tego, czy zarządzamy dużą firmą, czy rodzinnym start-upem. Jeśli zrealizujemy jego założenia krok po kroku, skrupulatnie i bez przekłamań, z pewnością pomoże nam zoptymalizować proces produkcji, wskazać konkretne braki w procesie sprzedaży czy po prostu lepiej zarządzać czasem w swoim przedsiębiorstwie. Najważniejsze, aby wprowadzając zasady KPI, starannie je analizować i znajdować rozwiązania poprawiające wydajność procesów sprzedażowych.

Wpływ zmiany daty publikacji na SEO

optymalizacja seo wordpress

Intencją wyszukiwarki Google jest dostarczanie jak najwartościowszych treści jej użytkownikom.  Google, przyznając punkty za treść artykułu, bierze pod uwagę między innymi datę jego publikacji. By zaprezentować szukającemu materiał jak najbardziej adekwatny do jego zapytania, raz będą to treści najświeższe pod względem publikacji, innym razem natomiast te starsze będą promowane mocniej. Innymi słowy, data zamieszczenia treści na naszej witrynie internetowej może przyczynić się do wzrostu pozycji w Google lub spadku.

Ocenianie daty w rankingu Google

Wyszukiwarka Google nie zawsze wyświetla datę opublikowanej treści w wynikach wyszukiwania. W niektórych przypadkach, jak na przykład strona główna danej witryny czy strony produktów, pomija ją. Chętnie korzysta jednak z tego, gdy uzna, że informację zawarte we wpisie na blogu czy choćby publikowanych newsach mają znaczenie pod kątem ich osadzenia w czasie.

Google sam przeprowadzi analizę danej treści, jednak istnieją czynności, które możemy wykonać, by „nakierować” wyszukiwarkę w pożądanym przez nas kierunku:

  • Pokaż wyraźną datę w poście. W szablonach, w których publikujemy treść, powinna znajdować się rubryka z miejscem na datę.
  • Używaj danych strukturalnych. Google starannie wyciąga wnioski z indeksowania witryny, ale chcąc mieć pewność, możesz użyć danych strukturalnych, aby faktycznie wskazać Google, gdzie znaleźć daty publikacji artykułu. Posłużą do tego schematy „datePublished” i „dateModified”.

Dodatkowym dobrym nawykiem będzie, jeżeli:

  • konsekwentnie będziesz trzymać się ustalonych reguł co do formy publikowania daty. W szablonie powinno znaleźć się miejsce, które będzie zawierało datę opublikowanego tekstu, a jego uzupełnianie będzie konsekwentne.
  • postarasz się zminimalizować używania dat w innych miejscach w obrębie swojej witryny. Ich nagromadzenie może prowadzić do tego, że wyszukiwarka zacznie się gubić. Oczywiście są sytuacje, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przeskoczyć, jak na przykład ogłoszenie daty jakiejś imprezy sportowej, czy innego wydarzenia.
  • pokażesz, kiedy strona została ostatnio zaktualizowana. Możemy to wykonać między innymi poprzez umieszczenie dwóch dat. Pierwszej, czyli tej, która jest datą umieszczenia artykułu na stronie, oraz drugiej – czyli daty ostatniej modyfikacji. Możesz też zaktualizować główną datę publikacji, jednak dopiero wtedy, kiedy będziesz mieć pewność, że sama treść artykułu również została zmieniona.
  • użyjesz odpowiedniej strefy czasowej. Szczególnie w przypadku tak zwanych breaking newsów istnieje wyraźna różnica między postem opublikowanym godzinę temu, a dobę wcześniej. Jeśli zdecydujesz się używać dat w swoich postach, upewnij się, że we wpisie określono właściwą strefę czasową, aby pomóc Google wyświetlać najdokładniejsze informacje w wyszukiwarkach.
data na blogu a seo

Znaczenie linków

Nie zawsze jest tak,  że świeższy artykuł będzie lepiej punktowany od artykułu z dużo starszą datą. Dzieje się tak chociażby w przypadku, gdy starszy artykuł zawiera sporo odnośników do przydatnych dla użytkownika informacji. Tutaj brane jest pod uwagę szczególnie tempo przyrostu liczby odnośników. Dla przykładu, post sprzed pięciu lat z pięćdziesięcioma odnośnikami, będzie niżej w rankingu, niż post sprzed tygodnia z dziesięcioma odnośnikami. Mimo, że tych informacji jest więcej, to tempo wzrostu jest wyraźnie mniejsze dla starszego postu.

Punkty za aktualizacje

Treści, które są często aktualizowane są wyżej oceniane przez Google. Wyszukiwarka ocenia procent tekstu, który uległ modyfikacji oraz jej częstotliwość. Ważna jest także średnia punktów z aktualizacji w szerszym spektrum dokumentów. Jeżeli nasi konkurenci aktualizują swoje treści, a my tego nie robimy, będziemy do nich tracić.

Związek między ruchem, a datą

Jeżeli na naszej stronie odnotujemy spadek ruchu, może to świadczyć, że dokument, którego się strona tyczy, stał się nieaktualny. Google ma możliwość porównania ze sobą ruchu na stronie w różnych okresach czasowych. Podobnie jest w stanie wyłuskiwać informację o trendach panujących w konkretnych ramach czasowych i pod tym kątem dopasowywać oraz odpowiednio rankingować pokazywane treści.

Związek między zachowaniem czytelnika, a datą

Google mierzy średni czas, jaki użytkownicy spędzili na naszej stronie podczas czytania artykułu. Kiedy długość sesji nagle spada, Google może dojść do wniosku, że dokument jest już nieaktualny. Posługując się przykładem: jeżeli treść, którą zamieściliśmy na stronie, użytkownicy czytali w czasie pięciu minut i była to średnia w jakichś konkretnych ramach czasowych, np. pół roku od daty opublikowania, a po tym czasie średni czas trwania sesji spadł do dwóch minut, to dla Google będzie to informacja, że treść uległa prawdopodobnie przedawnieniu.

Związek między anchorami linków, a datą

Google traktuje anchor tekst odsyłający do danej strony jako temat strony www. Mówiąc inaczej, dla jakich fraz strona powinna rankingować. Im więcej stron, dla których konkretna fraza będzie linkować, tym większe prawdopodobieństwo, że właśnie dla owej frazy wyszukiwarka ją wskaże. Zmiana anchorów może świadczyć o tym, że strona została zaktualizowana. Dodatkowo w anchorze możemy umieścić datę, która będzie świadczyć o aktualizacji treści.

Związek między datą, a frazą

  • Współczynnik klikalności danego dokumentu może spowodować, że  dokument ze starszą datą będzie wyżej rankinowany od tego nowszego.
  • Dla tematów „z ostatniej chwili” data jest dużo ważniejsza. Wyszukiwarka wie, że temat jest na czasie, jeżeli znacząco przybywa wyników jego wyszukiwania.
  • Dla sekcji FAQ – frequency asked question, czyli najczęściej zadawanych pytań, aktualna data będzie miała duże znaczenie.

Google szuka oryginalnej daty opublikowania strony i daty jej ostatniej modyfikacji. Czasami w wynikach wyszukiwania widoczna będzie data publikacji, bądź data ostatniej modyfikacji treści na danej stronie. Jeżeli nie znajdą się tam żadne dane strukturalne, wyszukiwarka porówna treść z ostatnio znajdującym się na tejże stronie. Zdarzają się do dziś praktyki, gdzie właściciele stron zmieniają wyłącznie datę publikacji artykułu bez ingerencji w jego treść. Ma to niejako oszukać Googlebota, by ten przyznał więcej punktów za artykuł. Taka praktyka jednak nie przysłuży się SEO. Co więcej, może zostać ukarana przez Google spadkiem w rankingu. Chcąc poprawić pozycję Twojej witryny poprzez aktualizację treści, powinna owa aktualizacja być na tyle znacząca, by jasno wskazać Google jej przydatność dla użytkowników.

Jak obsłużyć wkurzonego klienta?

obsługa klienta

Siedzisz przy komputerze, spokojnie zajmując się swoją pracą, gdy dzwoni telefon. Odbierasz, nie spodziewając się niczego złego, a tu nagle…

„Co to ma być?!? Co za BUBEL mi sprzedaliście?!? (@#%*$)…!!!”
i tak dalej.

Panie i Panowie, przedstawiam wam jego wysokość – Wkurzonego Klienta.

Jeśli w tym momencie nie dostałeś zawału serca albo nie odłożyłeś słuchawki, punkt dla ciebie. Ale i tak wiesz, że to nie będzie łatwa rozmowa. Co zrobić, żebyście OBOJE – ty i Wkurzony Klient – wyszli zwycięsko z zaistniałej sytuacji?

Uratowanie trudnej sytuacji wymaga zarządzania emocjami – zarówno swoimi, jak i Wkurzonego Klienta. Poniżej znajdziesz 8 kroków, jak przeprowadzić taką rozmowę.

#1 Weź głęboki oddech

To nie jest jeszcze czas na uważne wsłuchiwanie się w to, co mówi (lub krzyczy) Wkurzony Klient. Prawdopodobnie litania chwilę potrwa, więc jednym uchem staraj się wyłapać najważniejsze informacje („Produkt nie działa”, „Przesyłka się opóźnia”).

Ale przede wszystkim daj SOBIE chwilę i przyjrzyj się swoim emocjom. Pierwszą, prawie automatyczną reakcją będzie najprawdopodobniej:

  • Złość: Naturalna odpowiedź twojego organizmu na emocje (czyli gniew) Wkurzonego Klienta. Może sprawić, że zaatakujesz klienta.
  • Smutek, poczucie winy: To również jest naturalna reakcja organizmu, ale skłania do autoagresji, a nie ataku.
  • Strach: Paraliż, który odbiera ci umiejętność trzeźwego myślenia. Może ci uniemożliwić jakąkolwiek reakcję.

Udało ci się zidentyfikować swoje emocje? Teraz postaraj się uspokoić.

  • Gdy czujesz złość: Nie obwiniaj klienta („Co za idiota, nie umie nawet przeczytać instrukcji”). W ten sposób tylko napędzisz spiralę złości, a nie rozwiążesz problem.
  • Gdy czujesz smutek albo masz poczucie winy: Nie obwiniaj siebie („No nie, zawaliłem, jestem beznadziejny”). Użalanie się nad sobą w tym momencie również ci nie pomoże. Zapewnij siebie w myślach, że wrócisz do tych trudnych emocji po skończonej rozmowie.
  • Gdy czujesz lęk i niepokój: Zmień punkt widzenia. To tylko sprawa do rozwiązania – ważna dla klienta, prawdopodobnie prosta dla ciebie. Powiedz sobie: „Nic takiego się nie dzieje. Jestem w stanie sobie z tym poradzić”.

Jeśli udało ci się opanować, to świetnie. Ale jeżeli czujesz, że nie dasz rady, że sytuacja jest naprawdę zła, przeproś grzecznie Wkurzonego Klienta i spytaj, czy możesz oddzwonić za 5 minut, bo chciałbyś się zorientować, o jakiej transakcji rozmawiacie. I naprawdę to zrób: zaloguj się na pocztę, do systemu obsługi zamówień albo innego programu, z którego korzystasz.

To nie jest najlepsze wyjście, ale czasem może się okazać, że musisz z niego skorzystać – no i trudno. Jesteś tylko człowiekiem, nie maszyną.

#2 Wysłuchaj

Czas na drugi krok. Zastanów się: Dlaczego Wkurzony Klient zadzwonił? Bo coś go nieprzyjemnie zaskoczyło. Być może poczuł się bardzo rozczarowany, a nawet oszukany. Gdyby tego było mało, zostaje sam z problemem, który ON musi rozwiązać. Musi zadzwonić i załatwiać sprawę. Boi się, że to się nie uda – zostanie spławiony albo nie potraktowany poważnie. Żeby nie dać się zaskoczyć osobie „po drugiej stronie słuchawki”, Wkurzony Klient najprawdopodobniej przygotował sobie przemowę.

Widzisz? U klienta pojawiły się u niego bardzo podobne uczucia, jak u ciebie – złość, smutek, strach. To też jest człowiek. Wysłuchaj go więc, nie zwracając uwagi na formę, a na treść. Nie ograniczaj się do wyłapywania najważniejszych informacji, ale naprawdę postaraj się rozgryźć problem. Raczej nie rozwścieczysz Wkurzonego Klienta jeszcze bardziej, jeśli potraktujesz go dobrze i ze zrozumieniem.

#3 Podziękuj

Może pomyślałeś: „A niby za co?”.

Za to, że dostajesz coś bardzo wartościowego – informację zwrotną. Nawet jeśli nie jest to jeszcze piękny testimonial, który umieścisz potem w gablotce „Opinie zadowolonych klientów”, dalej jest to cenna informacja zwrotna. Poza tym nie będziesz w tym momencie tracił czasu ani energii na ustalanie, czy reklamacja jest zasadna.

Twój Wkurzony Klient na pewno poczuje się zaskoczony – przecież atakuje, bo spodziewa się najgorszego! Jest duża szansa, że uda ci się zmienić tor rozmowy. Emocje trochę opadną i pojawi się atmosfera współpracy.

Co powiedzieć? Na przykład:

  • „Dziękuję Panu bardzo za telefon, nie wiedziałem, że …”
  • „Dziękuję, przekazała mi Pani bardzo ważne informacje, ponieważ …”

#4 Przeproś

Nie myśl, że przeprosiny oznaczają, że bierzesz na siebie całą winę. Oznaczają, że jest ci przykro, bo coś poszło źle.

Jak przepraszać?

  • Szczerze: Tak, żeby klient odczuł twoją troskę i chęć współpracy. Jeśli zrealizowałeś wszystkie punkty do tej pory, jest duża szansa, że to właśnie szczera troska zabrzmi w twoim głosie.
  • Osobiście: Przeproś w swoim imieniu, a nie „w imieniu firmy”. Wkurzony Klient rozmawia przecież z TOBĄ, nie z jakąś firmą (nawet jeśli cała firma to ty 🙂 ).
  • Jak najszybciej: Nie ustalaj, kto rzeczywiście zawinił. Uwierz, to naprawdę nie ma w tym momencie znaczenia. Jeśli to któryś z twoich pracowników albo kurier, zajmiesz się tym później. A nawet jeżeli uznasz, że ewidentnie zawinił klient, to nie jest dobry czas na tłumaczenie mu tego. Daj sobie chwilę, żeby na spokojnie przemyśleć, co z tym fantem zrobisz.
zgoda z klientem

#5 Udziel informacji zwrotnej

Teraz czas na pokazanie, co udało ci się ustalić w czasie rozmowy z Wkurzonym Klientem. To jest bardzo ważna informacja zwrotna dla klienta. Bądź empatyczny – nie oznacza to, że masz się wściekać razem z Wkurzonym Klientem, bo to mu nie pomoże. Pokaż, że rozumiesz i akceptujesz jego uczucia.

  • Zapewnij, że starasz się zrozumieć klienta. Zacznij na przykład tak: „Z tego, co słyszę, jest Pan…”,  „Jeśli dobrze zrozumiałem, jest Pan…”,  „Rozumiem, że…”.
  • Teraz nazwij emocje klienta: „zdenerwowany”, „zirytowany”, „sfrustrowany”.
  • Na koniec zidentyfikuj ich przyczynę: „… bo przedmiot dotarł uszkodzony”, „… ponieważ przesyłka się opóźnia”, „… dlatego, że nie zrobiliśmy…”.

W ten sposób dasz klientowi możliwość sprostowania twoich wniosków. A jeżeli wszystko dobrze zrozumiałeś, przejdź do następnego kroku.

#6 Rozwiąż problem

Najlepiej, gdyby udało się to zrobić jak najszybciej. Niestety, nie zawsze jest to możliwe – zapewnij wtedy, że zajmiesz się sprawą i zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby ją załatwić. A jeśli z powodu czyjegoś błędu nie da się naprawić sytuacji, zapewnij, że postarasz się, aby to się nie powtórzyło.

#7 Zrekompensuj stratę

Zastanów się, jak możesz wynagrodzić klientowi taką huśtawkę emocjonalną. I niekoniecznie chodzi o finansowy ekwiwalent, ale o gest dobrej woli, o rzeczywistą troskę o klienta. Nie proponuj automatycznie rabatu na następne zakupy – być może klient wcale nie ma w tym momencie ochoty wracać do twojego sklepu.

Najlepiej będzie, jeśli wprost zapytasz, co możesz dla niego zrobić – jaka rekompensata byłaby według niego odpowiednia. A potem zrealizujesz prośbę klienta.

#8 Nagródź… siebie

Zdziwiony? To bardzo ważny krok – nie pomijaj go. Wróć na chwilę do punktu #1, czyli do swoich emocji. Być może już jest z nimi wszystko w porządku. Ale pamiętaj, że w przypadku smutku i poczucia winy, obiecałeś sobie, że się tym zajmiesz. Co cię tak zabolało? Jaka twoja potrzeba nie została zaspokojona? Może bardzo ucierpiało twoje poczucie własnej wartości?

Zrób to, co możesz, żeby o siebie zadbać – pochwal się w myślach za dobrze wykonaną robotę. Łatwiej ci będzie następnym razem poradzić sobie w sytuacji, gdy zadzwoni inny Wkurzony Klient.

Klient ciągle wkurzony?

A co w sytuacji, gdy mimo twoich starań klient dalej jest niezadowolony? Cóż, stosując się do tych ośmiu kroków, TY zrobiłeś wszystko, co mogłeś. Zastanów się (dla samego siebie), co mógłbyś następnym razem powiedzieć lepiej albo inaczej. Dobrze zrobisz, jeśli zanotujesz swoje wnioski.

Jest jeszcze #9

Co potem? Odpuść sobie i pogódź się z tym, że nie zawsze uda ci się zadowolić albo zatrzymać klienta.


Checklista zamiast podsumowania

Zamiast zwykłego podsumowania, przygotowałem specjalnie dla ciebie zgrabną checklistę po pobrania i wydrukowania. Możesz robić w niej również swoje notatki. Trzymaj tę listę zawsze na biurku, a nie dasz się zaskoczyć żadnym telefonem od Wkurzonego Klienta!