Jak zwiększyć CTR w e-mail marketingu?

email marketing

Według badań i opinii marketerów, mailing jest jedną z najskuteczniejszych form promocji firmy. To właśnie przez jego popularność, klienci coraz rzadziej zwracają uwagę na e-maile, znudzeni podobnymi do siebie treściami. Jak sprawić, żeby odbiorcy chętniej i częściej klikali w linki zawarte w Twoich e-mailach i zwiększyć CTR wiadomości?

Czym jest CTR dla e-mail marketingu?

CTR, Click Through Rate lub po prostu współczynnik kliknięć, to w e-mail marketingu stosunek otwarć linków zawartych w wiadomości do ilości wysłanych e-maili ogółem. Jest on o wiele mniejszy od Open Rate, jednak dużo łatwiejszy do zdefiniowania i niemniej ważny. Ten wskaźnik, wraz z innymi parametrami, pokaże Ci, czy i jak bardzo Twoje wiadomości są skuteczne. Jeśli chcesz poprawić te wyniki, czytaj dalej.

Temat wiadomości, czyli pierwszy krok do zwiększenia CTR

Tylko na podstawie tytułu wiadomości, 35% jej odbiorców zdecyduje, czy ją otworzyć, a aż 69% oznaczy ją jako spam, nawet jej nie otwierając. Kliknięcie w okno wiadomości to już połowa sukcesu, bo współczynnik otwarć (Open Rate) idzie w parze z CTR. Zadbaj więc o to, żeby tytuł przyciągał uwagę:

  • postaraj się, żeby zmieścił się w limicie 6 – 10 słów,
  • pisz krótkie zdania, które wytłumaczą, co znajduje się w wiadomości,
  • użyj imienia odbiorcy,
  • testuj używanie emotikonów, ale tylko dla branży B2C.

Zadbaj też o preheader, czyli pierwsze zdanie wiadomości. Zamiast tracić cenne miejsce na zdanie “Jeżeli nie widzisz tej wiadomości, kliknij tutaj”, wykorzystaj je na rozwinięcie tematu.

Pamiętaj, żeby jako pierwsze informacje po otwarciu maila podawać te najistotniejsze i najciekawsze. Tzw. sekcja powyżej linii przewijania (above the fold, ATF) również powinna przykuć uwagę odbiorcy. Dobrym pomysłem jest umieszczenie w niej np.:

  • statystyk i ciekawostek,
  • bezpośrednich odniesień do klienta, np. “Wyobraź sobie…”,
  • intrygujących pytań, np. “Czy wiesz, że…?”

Personalizacja wiadomości, a ich CTR

W marketingu wszystko zmienia się dynamicznie – albo nadążasz za trendami, albo zostajesz w tyle. Jednym z ostatnich kierunków jest personalizacja wszystkich przekazów firmowych, również wiadomości e-mail. Wystarczy spojrzeć na statystyki – spersonalizowane wiadomości mają CTR wyższy aż o 41% od tych z ogólnym przekazem. Dlatego, tworząc e-maile, zwróć uwagę na:

  • płeć, wiek i zainteresowania klientów,
  • ich ścieżkę zakupową – nowym subskrybentom wysyłaj wiadomości edukacyjne, a stałym ciekawe rabaty,
  • zainteresowania, które możesz poznać już przy zapisywaniu się przez nich do newslettera, prosząc o wypełnienie ankiety.

WSKAZÓWKA: Jeśli chcesz tworzyć spersonalizowane wiadomości, nieustannie testuj, co komu przypada do gustu. Pogrupuj odpowiednio swoją bazę i twórz dynamiczne treści, które zmieniają się w zależności od grupy klientów.

Call To Action, które zwiększa CTR

Kolejny mały – wielki element, którego nie może zabraknąć w Twoich wiadomościach. Co więcej, niemal każda litera jest w nim na wagę złota. Call To Action, czyi wezwanie do działania, potrafi odegrać decydującą rolę w decyzji odbiorcy. Co zrobić, żeby spełniało swoją funkcję i wpływało pozytywnie na Click Through Rate?

– Zaplanuj kolory

CTA powinno współgrać z identyfikacją wizualną marki i kontrastować z tłem, żeby zwracać na siebie jak największą uwagę.

– Przemyśl hasła

Powiedz czytelnikowi, co dostanie w zamian za kliknięcie w CTA. Unikaj zwrotów typu: “Kup teraz”, a raczej podkreślaj korzyści, np. “Chcę zgarnąć rabat”.

– Umieść w odpowiednich miejscach

Testuj, które rozwiązania sprawdzają się najlepiej: CTA w prawym górnym rogu, na końcu wiadomości, a może pod grafiką?

Wpływ limitów na wskaźnik CTR

Od dawna wiadomo, że różne ograniczenia dobrze wpływają na sprzedaż produktów. Ale czy na pewno podkreślasz je wystarczająco w swoich e-mailach? Nie wahaj się pisać o nich w tytule, treści i Call To Action nawet kilka razy. Pokaż czytelnikom, jak świetna okazja ucieka im przed oczami.

Używaj ograniczeń czasowych, np. “Tylko do końca weekendu” i popieraj je gwarancjami oraz opiniami innych. To powinno przekonać tych, którzy się wahają.

Co  wpływa na CTR w dłuższych e-mailach?

Mówi się, że e-maile powinny być jak najkrótsze, bo statystycznie generują największy CTR. Pamiętaj jednak, że każda grupa docelowa jest inna i jeśli Twoi odbiorcy preferują dłuższe treści, właśnie takie im wysyłaj. Co podniesie konwersję takich wiadomości?

  • wypunktowania i wyraźny podział na sekcje, dzięki czemu tekst stanie się przejrzysty,
  • spis treści na początku, który może zaciekawić osoby zainteresowane tylko ostatnim fragmentem,
  • wszelkie elementy przykuwające uwagę – ciekawostki, pytania itp.

Testy drogą do sukcesu

Statystyki statystykami, ale pamiętaj, że to, co sprawdza się większości, nie musi przekonywać Twoich odbiorców. Jeżeli chcesz zwiększyć CTR w e-mail marketingu swojej firmy, testuj wszystkie rozwiązania (najlepiej za pomocą prób A/B), zmieniając za każdym razem jeden element wiadomości. Tylko w ten sposób dowiesz się, czego oczekują czytelnicy i w końcu dojdziesz do perfekcji.


To co, na jakich testach teraz się skupisz?

Jak budować dobrą reputację marki w internecie?

reputacja marki

Nie ważne, czy prowadzisz większą, czy mniejszą firmę, czy jest ona obecna na kilku kontynentach, czy w jednym mieście. Jedna rzecz łączy je wszystkie – reputacja marki. W ostatnich latach dynamicznie zmienia się to, na jakiej podstawie jest ona budowana, a w erze internetu dbanie o nią okazuje się jeszcze trudniejsze. Jak to zrobić?

Reputacja marki – co to tak naprawdę jest?

Reputacja marki to nie to samo, co jej wizerunek czy opinie o niej. To raczej zbiór wszystkiego, co wiąże się z firmą. Wpływają na nią zdanie klientów i pracowników, wypowiedzi mediów oraz coraz częściej to, czy angażuje się w działalność społeczną. Twoja firma zawsze będzie miała jakąś reputację i to od Ciebie zależy, czy zadbasz o to, żeby była ona pozytywna i przekonywała do Ciebie klientów, czy wręcz przeciwnie.

Reputacja marki, a opinie o niej

Twoi klienci utożsamiają się z Twoimi pracownikami i wspólnikami, dlatego ich negatywne opinie na temat współpracy z Tobą, mogą mocno zachwiać Twoim biznesem. Ludzie coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na to, jaką masz firmę, ale jakim Ty i jej kierownicy jesteście ludźmi.

Oprócz oczywistych konsekwencji złych opinii wystawianych przez Twoich klientów i pracowników również negatywne informacje podawane przez media mogą Ci poważnie zaszkodzić. Reputacja marki jest w dużej mierze tworzona przez ludzi z nią związanych. Staraj się, żeby ich zdanie na jej temat było pozytywne – według badań wielu ludzi przekonuje się do zakupu dzięki pozytywnym opiniom w internecie.

Reputacja marki – nowa era, nowe wyzwania

Świadomość społeczna i świadomość zakupowa od niedawna są ze sobą mocno związane. Twoi klienci oczekują coraz więcej, a konkurencja stawia poprzeczkę coraz wyżej. Marka, która angażuje się w problemy ludzi, wspiera fundacje i przeznacza środki na kampanie społeczne, to marka z silną pozycją na rynku.

Konsumenci zwracają uwagę na to, jakie inicjatywy wspierasz. Czy Twoje produkty są ekologiczne? Czy dbasz o środowisko i przekonujesz do tego innych? A może pomagasz potrzebującym? Reputację marki zbudujesz dzięki takim inicjatywom i to właśnie one sprawiają, że nawet małe firmy mogą być doceniane bardziej, niż giganci i szybko ich dogonić.

reputacja marki inicjatywy
Zooplus od dawna wspiera bezdomne zwierzęta, zyskując przy tym sympatię potencjalnych klientów.

Reputacja marki to też wizerunek eksperta

Jak pokazać, że pracownicy wiedzą, co robią i są w tym dobrzy?

  1. Prowadź bloga firmowego z konkretnymi poradami, które rozwiązują problemy konsumentów,
  2. Udzielaj się w dyskusjach, rozmawiaj z klientami na fanpage’u, grupie na Facebooku czy w wiadomościach prywatnych,
  3. Dbaj o obsługę klienta na jak najwyższym poziomie,
  4. Bądź autentyczny, bo nawet małe kłamstwa w internecie wychodzą bardzo szybko na światło dzienne,
  5. Nawiązuj współpracę z mediami, dziel się swoimi doświadczeniami i wiedzą.

To wszystko zapewni klientów, że mają do czynienia ze specjalistami. Ludzie ufają ekspertom, polecają ich usługi i są im wierni. Kiedy wiedzą, że mogą liczyć na Twoją pomoc, zostają z Tobą na lata, zamiast odchodzić po pierwszym zakupie.

Reputacja marki i ludzka strona biznesu

Okazuje się, że odcinanie się od bezpośredniego kontaktu z klientami kompletnie się już nie sprawdza. Konsumenci oczekują od Ciebie, że pokażesz się im od “ludzkiej” strony – założysz profil w mediach społecznościowych, porozmawiasz z nimi i pokażesz im swój zespół.

Reputacja marki to też w dużej mierze jej społeczność, dlatego, jeżeli Twoja firma nie ma jeszcze własnej grupy na Facebooku, nadrób to. To właśnie tam zbliżysz do niej grono lojalnych odbiorców, którzy w zamian za pozytywną komunikację z firmą, odwdzięczą się rzetelnymi opiniami, pomysłami i, przede wszystkim, przekonywaniem do niej swoich znajomych.

Pamiętaj, że Twoja reakcja na negatywne opinie również bywa decydującym aspektem wyborów klientów. Odłóż nerwy na bok i zapytaj, dlaczego ktoś ma o Twojej firmie takie, a nie inne zdanie. Nie ma sytuacji bez wyjścia i nawet taki “strzał w kolano” możesz obrócić w coś pozytywnego. Przyznawaj się do błędów – konsumenci naprawdę to szanują i są w stanie zaufać Ci na nowo.


Czy dodałbyś coś jeszcze do tej listy? Co według Ciebie ma największy wpływ na budowanie reputacji marki w internecie?

Jak zarządzać skrzynką mailową w firmie, żeby nie zwariować

poczta email

Co by się stało, gdyby wszystkie wiadomości w twojej skrzynce odbiorczej nagle się zmaterializowały? Zmieściłyby się w zgrabnym koszyczku na listy? A może zasypałyby całe twoje biurko albo… biuro?

Jeśli w twoim wypadku prawdziwa jest opcja druga albo trzecia i nie czujesz się z tym zbyt komfortowo, ten artykuł jest dla ciebie. Przeczytaj, jak zarządzać swoją skrzynką odbiorczą, żeby nie zwariować.

Krok pierwszy: Dlaczego przychodzi do mnie tyle maili?!

Nieważne, czy jesteś samotnym freelancerem, czy zatrudniasz pracowników. W pewnym momencie na twoją skrzynkę mailową może trafiać kilkadziesiąt wiadomości dziennie. Nawet jeśli będziesz poświęcać 2-3 godziny na przeglądanie maili i odpisywanie na nie, ryzyko zaliczenia wpadki jest bardzo duże – coś przeoczysz, z czymś się spóźnisz, a coś innego zrobisz dwa razy.

Dlatego pierwszy i najważniejszy krok do efektywnego zarządzania skrzynką to zredukowanie liczby przychodzących wiadomości. Przejrzyj wiadomości, które zalegają w twojej skrzynce. Przy każdej (tak, każdej!) z nich zadaj sobie pytanie: „Dlaczego dostałem tę wiadomość?”

Kilka kategorii wiadomości, które niekoniecznie chciałbyś od razu (albo w ogóle) czytać to:

1. Korespondencja między twoimi pracownikami a klientami.

Jesteś faktycznym adresatem wiadomości, czy tylko „DW” („do wiadomości”)? Może wcale nie ma potrzeby, żeby takie wątki trafiały na twoją skrzynkę? Powiedz pracownikom, żeby dodawali cię do odbiorców tylko na twoją prośbę.

A jeśli faktycznie chcesz mieć wgląd w korespondencję między kontrahentami a pracownikami, zastanów się nad używaniem w firmie zintegrowanej poczty powiązanej z systemem CRM. Będziesz mógł zaglądać do komunikacji tylko wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba.

2. Komunikaty, automatyczne powiadomienia.

Czytasz je? Jeśli nie, dobrym rozwiązaniem jest ustawienie w poczcie filtru, który od razu będzie usuwał takie wiadomości.

A może planujesz przeczytać je w przyszłości? Również możesz ustawić filtr i wrzucać powiadomienia do konkretnego folderu, z pominięciem skrzynki odbiorczej.

3. Newslettery.

Chyba każdy z nas coś subskrybuje – bo chce, bo musi, bo chciał mieć dostęp do jakiegoś materiału, a „ceną” było zapisanie się do newslettera… Takie maile możesz również automatycznie przenosić do odpowiedniego folderu – jeśli faktycznie je czytasz. Jednak założę się, że na dzień dobry śmiało możesz wypisać się z przynajmniej kilku subskrypcji.

4. Spam.

Spam to wszystko, co przychodzi, chociaż tego nie chcesz. Przydaje się dobry filtr antyspamowy i korzystanie z możliwości usunięcia twojego maila z baz danych (część maili od spamerów zawiera taką opcję).

Jak jeszcze możesz zredukować liczbę przychodzącej poczty? Jeśli twoja skrzynka ma w regulaminie zapis, który dopuszcza możliwość wysyłania do ciebie treści reklamowych – zmień serwer. Na rynku jest za dużo dobrych i darmowych rozwiązań, żeby zawracać sobie głowę śmieciami w poczcie.

Inny dobry sposób na szybkie zmniejszenie liczby wiadomości, to usuwanie ich zaraz po przeczytaniu. Zasadę tę możesz zastosować do maili, które nie wymagają żadnej twojej reakcji teraz i nie będą jej wymagać w przyszłości (potwierdzenia płatności, większość wiadomości z serwisów zakupowych typu Allegro, itp.) Zostaw tylko te wiadomości, które naprawdę mają wartość – czyli potwierdzenie zamówienia albo rezerwacji.

zarzadzanie skrzynka mailowa

Krok drugi: Odkryj mityczne „Inbox zero”

Może się zdziwisz, ale skrzynka odbiorcza służy do odbierania wiadomości. Odbierania – nie przechowywania 🙂 .

Dlatego w metodzie „Inbox zero” traktujesz skrzynkę odbiorczą zgodnie z jej przeznaczeniem, jako listę zadań. Wymaga to usuwania z „Odebranych” wszystkiego, co twoim aktualnym zadaniem nie jest (niekoniecznie przenoszenia do kosza, ale do jakiegoś innego, bardziej stosownego folderu).

OK. Teraz w skrzynce zostały wiadomości, którymi faktycznie musisz się zająć. Oto, co możesz z nimi zrobić:

1. Jeśli coś zajmuje mniej niż dwie minuty, zrób to od razu i zapomnij o sprawie.

Możesz odpisać na maila i od razu go zarchiwizować, albo tylko zarchiwizować bez odpisywania. Taka wiadomość nie znika z serwera, tylko z twojego pola widzenia. Pojawi się w folderze „Odebrane”, gdy ktoś na nią odpowie. Możesz ją też w razie co odszukać i przenieść z powrotem do „Odebranych”.

2. Jeśli coś wymaga więcej czasu, zaplanuj, kiedy się tym zajmiesz.

Bardzo pomocna jest funkcja „Snooze” albo „Odłóż”. Wiadomość znika ze skrzynki odbiorczej na jakiś czas, a potem pojawia się w niej znowu – tym razem zgodnie z twoim harmonogramem.

Do czego możesz użyć tej funkcji? To zależy tylko i wyłącznie od twojej kreatywności. Może chcesz skontrolować, czy ktoś ci odpisał? Jeśli nie, wiadomość i tak pojawi się za jakiś czas w skrzynce odbiorczej i będziesz mógł ponowić zapytanie. A może chcesz, żeby wiadomość z fakturą czy rachunkiem do zapłacenia pojawiła się na twojej liście zadań w przeddzień terminu płatności?

Krok trzeci: Myśl jak roboty Google 🙂

Jeśli korzystasz z archiwizacji wiadomości, teoretycznie nie będzie ci potrzebny żaden skomplikowany system etykiet, folderów, flag i takich tam. Żeby znaleźć konkretną wiadomość, możesz użyć wyszukiwarki.

Uwaga: Ten sposób zadziała tylko wtedy, gdy naprawdę ograniczysz do minimum liczbę przychodzących maili i będziesz systematycznie usuwać z niej wszystko, co zbędne.

Jak możesz sobie ułatwić zadanie? Gdy piszesz nowego maila, zastanów się, po jakich słowach kluczowych prawdopodobnie byś go wyszukiwał. Następnie zawrzyj je w temacie wiadomości i nazwach załączników, najlepiej w nieodmienionej formie.

Jakie to mogą być „słowa kluczowe”? Adres, imię i nazwisko albo nazwa, data, wydarzenie. Tak może wyglądać temat wiadomości, który ilustruje ideę: „Jan Kowalski Fotograf sp. z o.o., spotkanie w sprawie sesji reklamowej, 20.03.2020, Hotel Europa”. Wiadomo, o co chodzi? No właśnie. (Nie musisz oczywiście stosować wszystkich słów kluczowych na raz, to tylko przykład 🙂 )

Przy okazji: Jeżeli nauczysz takiego sposobu opisywania wiadomości również swoich kontrahentów i współpracowników, niezwykle ułatwisz sobie zarządzanie skrzynką odbiorczą.

Krok czwarty: Odpowiednie szufladki

Co z folderami? Możesz uznać, że archiwizacja i wyszukiwarka ci wystarczą. Ale jeśli lubisz „szufladki”, to stwórz dostosowaną do siebie strukturę. Tylko pamiętaj, żeby była jak najprostsza – nie trać czasu na wymyślanie skomplikowanych nazw, które i tak zapomnisz.

WSKAZÓWKA: Możesz również ustawić odpowiedni filtr w swojej skrzynce, żeby pewne wiadomości trafiały od razu do właściwego folderu (Ja tak zrobiłem np. w przypadku newsletterów. Zaglądam do tego folderu w przerwie na herbatę 🙂 )

Krok piąty: Wyznacz sobie czas na sprawdzanie skrzynki odbiorczej

Powiedz szczerze: Czy lubisz, jak ktoś odrywa cię od pracy? Przychodzące co chwilę powiadomienia o nowej wiadomości są równie rozpraszające, co dzwoniący telefon. Z telefonem można sobie poradzić, ustawiając go na tryb samolotowy albo wyciszając dźwięk. Podobną taktykę możesz zastosować do zarządzania pocztą – wyłącz wszystkie powiadomienia.

Mail nie jest narzędziem do komunikacji w nagłych przypadkach. Musisz samodzielnie ustalić, jak często i kiedy powinieneś zaglądać na pocztę. Wszystko zależy od tego, w jakiej branży działasz – inne wymagania ma e-commerce, inne pośrednictwo finansowe czy organizowanie wesel.

WSKAZÓWKA: O tym, kiedy czytasz pocztę, możesz poinformować za pomocą autorespondera. Podaj w takiej automatycznej wiadomości swój numer telefonu. Jeśli ktoś ma naprawdę pilną sprawę i nie może czekać, zadzwoni.

Najlepszy sposób zarządzania pocztą? Sprawny!

Nie traktuj tych kroków jako regułę, ale raczej jako drogowskaz. Może ciebie nie rozprasza mnóstwo maili w skrzynce odbiorczej i masz swój system zarządzania skrzynką, który działa.

Skąd masz wiedzieć, czy system jest sprawny? Z tego, jak działa w sytuacji krytycznej. Jeśli po dwutygodniowym urlopie wchodzisz na swoją pocztę i jesteś w stanie efektywnie zarządzać zadaniami – to dobrze.


Ale jeżeli na myśl o swojej skrzynce dostajesz palpitacji serca (i to nie tylko po dwutygodniowej przerwie w pracy), to rady przedstawione w tym artykule bardzo ci pomogą. Zastosuj je i trzymaj się tego systemu – a poznasz to cudowne uczucie, jakie daje brak wiadomości w skrzynce odbiorczej tuż przed końcem pracy. 🙂

Najbardziej denerwujące błędy na stronie kontaktowej

bledy na stronach kontaktowych

Czy walczysz o to, aby zdobyć klientów? Na pewno – mniej albo bardziej desperacko, ale walczysz. A czy twoi potencjalni klienci walczą o to, żeby się z tobą skontaktować? Pewnie chciałbyś, aby tak było. Wtedy odzywaliby się do ciebie tylko ci w 100% zdecydowani na skorzystanie z twoich usług.

Czyli… prawdopodobnie nikt.

Chyba nie muszę cię przekonywać, że nie jest to zbyt dobre z biznesowego punktu widzenia? Swoim klientom (aktualnym i potencjalnym) musisz ułatwiać nawiązanie z tobą kontaktu! Zastanawiasz się, jak to zrobić? Przedstawię sprawę trochę przewrotnie – czyli czego nie robić. Za chwilę poznasz 5 najbardziej denerwujących błędów na stronie kontaktowej.

Błąd #1: Brak strony kontaktowej

Każda witryna internetowa powinna mieć stronę kontaktową. Niby oczywiste, prawda? Zdziwiłoby cię, ile jest w internecie stron www bez tej podstawowej funkcjonalności… To jest prawdopodobnie najbardziej oczywisty i najbardziej irytujący błąd, który możesz popełnić – dlatego w tym rankingu dostaje ode mnie złoty medal 🙂

Większość stron www ma służyć do:

  • interakcji z odwiedzającymi,
  • zachęcania ich do kupowania produktów czy usług
  • albo dostarczania informacji.

Nie zakładaj, że jesteś w stanie napisać naprawdę wszystko, co odwiedzający chciałby wiedzieć. Zawsze może się pojawić w jego głowie jakieś dodatkowe pytanie czy też ciekawa oferta biznesowa. Dlatego upewnij się, że twój gość będzie wiedział, w jaki sposób się z tobą skontaktować.

Błąd #2: Tylko formularz kontaktowy

Jeżeli na stronie kontaktowej znajduje się tylko formularz (i absolutnie nic więcej), część odwiedzających zrezygnuje z próby nawiązania z tobą kontaktu. Niektórzy być może nie do końca zrozumieją, jak z tego formularza skorzystać. Innym może się on nie spodobać. Dlaczego?

  • Formularz jest za długi. Jeśli w formularzu jest zbyt wiele pól do wypełniania, ludzie czasami się w tym gubią albo nie mają ochoty ich wypełniać. Po prostu nie mają czasu na udzielanie ci wszystkich informacji, o które pytasz! Formularz powinien więc być krótki i jasny.
  • Twój formularz nie reaguje. Problem powstaje najczęściej na urządzeniach mobilnych – gdy przeglądarka „skupi się” na polach formularza i twój gość nie będzie w stanie go wysłać.
  • Formularz się „zepsuł”. Może przegapiłeś aktualizację jakiejś wtyczki (żeby wymienić tylko jeden możliwy powód)?

Podaj więc zastępczą opcję kontaktu: twój e-mail albo numer telefonu. Być może pojawiła się w twojej głowie myśl, że narażasz się w ten sposób na atak spamerów. Niestety, może się tak zdarzyć. Dlatego potrzebujesz dobrego filtra antyspamowego, ukryć adres mailowy za pomocą kodu albo dodać go w formie obrazka, a nie tekstu.

prawidlowy formularz kontaktowy

Błąd #3: Niejasne i dziwaczne nazwy strony kontaktowej

Czy chciałoby ci się przeprowadzać śledztwo, żeby zlokalizować czyjąś stronę kontaktową? Twoim potencjalnym klientom też nie. Najlepsze opcje „lokalizacji” to te najprostsze i najbardziej oczywiste, czyli:

  • Pozycja o nazwie „Kontakt” w menu głównym i/lub stopce
  • Podstrona: twojastronawww.pl/kontakt

Jeszcze lepiej będzie, jeżeli umieścisz link do strony kontaktowej zarówno w nagłówku, jak i w stopce. Większość użytkowników nie będzie szukać nigdzie indziej. Jeśli nie znajdą namiarów do ciebie, wrócą do wyszukiwarki Google i poszukają innej firmy – takiej, z którą łatwo się porozumieć.

Zwrot „Kontakt” (lub bardzo podobny, np. „Skontaktuj się z nami”) powinien znaleźć się zarówno w URL-u, jak i w tytule strony. Nie używaj dziwnych określeń, które nie identyfikują jasno celu strony, takich jak „Porozmawiajmy o interesach”, „Poklikaj z nami” albo czegoś w tym stylu. Wprowadzi to w błąd nie tylko użytkownika, ale również wyszukiwarkę Google.

Błąd #4: Nieaktualne informacje

Podobnie jak wszystkie inne zakładki, strona kontaktowa również od czasu do czasu potrzebuje twojej uwagi. Zmieniasz siedzibę firmy albo numer telefonu? Zamieść takie informacje na stronie. Masz nowego przedstawiciela handlowego? Zmień jego zdjęcie profilowe i adres mailowy. Miej pewność, że zawsze udzielasz prawdziwych i aktualnych informacji.

Błąd #5: Brak możliwości bezpośredniego kontaktu

Opcja „Porozmawiaj ze mną na Twitterze” albo „Zostaw komentarz na fanpage’u mojej firmy” nie jest wystarczająca. Ludzie, którzy chcą z się tobą skontaktować, najprawdopodobniej chcą porozmawiać z TOBĄ. Bezpośrednio z tobą. Upewnij się, że mają taką możliwość.

Inne błędy

Oprócz tych pięciu błędów, warto wspomnieć jeszcze o kilku:

  • Brak wyraźnego potwierdzenia, że wiadomość została wysłana. („Poszło? Hm, wyślę to jeszcze raz, na wszelki wypadek”).
  • Niewyraźne captcha. („To jest ‘7’ czy ‘T’? ‘O’ czy ‘0’? Masakra!”).
  • Strona kontaktowa zalana „rozpraszaczami” („Daj spokój, ja chcę tylko wysłać wiadomość!”)
  • Formularze, które wymagają podawania zbyt dużej ilości danych osobowych („Po co im mój wiek, adres i numer buta?”).

Idealna strona kontaktowa?

Jeśli udało ci się uniknąć tych wpadek i masz swoją stronę kontaktową, pamiętaj: nie ma czegoś takiego, jak „ten jeden jedyny” schemat takiej zakładki. Niektóre firmy używają jej do przekierowania użytkowników do działu obsługi klienta, inne wypełniają ją „wezwaniami do akcji” i kierują gości do swojego zespołu sprzedażowego. Mniejsze przedsiębiorstwa zapraszają klientów za jej pośrednictwem do swojego biura albo sklepu stacjonarnego.


To, co działa u kogoś, niekoniecznie zadziała u ciebie – dlatego strona kontaktowa powinna być naprawdę skrojona na miarę.

Ponadczasowe zasady SEO

zasady seo

Roboty Google nigdy nie śpią (specjaliści od algorytmów też nie :] ). Dlatego cały świat SEO jest w ciągłym ruchu, co (niestety) niekoniecznie zawsze dobrze wpływa na ruch na twojej stronie www. Co zrobić, jeśli nie masz pewności, jakie praktyki SEO są aktualnie na topie? Wybierz bezpieczną klasykę!

Czy nie byłoby fajnie mieć ściągę ze standardami, które nigdy nie wyjdą z mody? Pewnie, że fajnie! Dlatego przygotowałem dla ciebie listę ponadczasowych, dobrych praktyk SEO. Dzięki niej zawsze będziesz wiedzieć, na czym się skupiać podczas trudnego zadania pozycjonowania i optymalizacji swojej strony www.

1. Bądź „biały” – zawsze!

To nie jest żadne rasistowskie hasło – chodzi mi o „białe” SEO.

Jeśli desperacko pragniesz wyników – tu i teraz – może cię brać pokusa, żeby zastosować parę sztuczek stosowanych przez „SEO-typów” spod ciemnej gwiazdy. Nie rób tego! Nigdy nie kupuj spamerskich linków. Nie próbuj również oszukiwać wyszukiwarek albo gości twojej strony przez przekierowania. Fakt, to może zadziałać – ale tylko przez chwilę.

Algorytmy Google wykrywają takie sztuczki i w końcowym rezultacie bardzo spadniesz w rankingu. Chyba nie chcesz, żeby kupiony link prześladował cię w koszmarach?

Żeby być wysoko w wynikach wyszukiwania, musisz FAKTYCZNIE być najlepszym rezultatem. Potraktuj więc wszystkich gości na swojej witrynie (zarówno rzeczywistych internautów, jak i boty Googla) po królewsku. Zapewnij wysokiej jakości treści, świetne UX i bezpieczną witrynę, przyjazną dla technologii mobilnych.

A co z budowaniem sieci powiązań z twoją stroną www? Postaraj się dotrzeć do konkretnych stron internetowych i spytaj (tak po prostu), czy nie zechcą udostępnić twoich treści. Jeśli będziesz tworzyć materiały, które ludzie uznają za warte udostępnienia, nie będzie potrzeby kupowania linków!

2. Bądź szybki, szybszy, najszybszy!

W przypadku SEO – im szybciej, tym lepiej. To będzie zawsze działać. Użytkownicy chcą dostać treści jak najszybciej. Dlatego zawsze staraj się ulepszać szybkość ładowania się twojej strony.

Jest wiele narzędzi, które sprawdzają ten parametr i podpowiadają, które elementy na stronie działają jak zaciągnięty ręczny hamulec (na przykład PageSpeed Insights, Test my site, Lighthouse, GTMEtrix).

Zwróć na przykład uwagę na obrazki na swojej stronie. Jeśli są wysokiej rozdzielczości, ich załadowanie zajmuje dużo czasu. W większości przypadków wystarczą zdjęcia trochę gorszej jakości. „Ciężkie” obrazy wykorzystuj tylko tam, gdzie musisz (czyli tam, gdzie wysoka rozdzielczość naprawdę ma znaczenie dla użytkownika).

3. Bądź szlifierem diamentów

Tak, tak – może ci się wydawać, że specjaliści od SEO powtarzają tę formułkę do znudzenia… Ale to naprawdę jest ponadczasowa i dobra praktyka, która pozytywnie wpływa na pozycję strony w wynikach wyszukiwania. (Niezmiennie zachęcam cię do przeczytania moich artykułów o evergreen content).

W kwestii jakości treści na twojej stronie nie możesz pójść na kompromis. Nie zawsze od razu uda ci się napisać artykuł, który będzie piękny i wartościowy jak diament. Dlatego tak ważne jest ciągłe „szlifowanie” i aktualizowanie treści – aby były wartościowe dla twoich odbiorców. Na twojej stronie powinny się znaleźć najlepsze materiały, jakie jesteś w stanie stworzyć w danym momencie. Potem do nich wracaj i udoskonalaj je z uporem maniaka!

SEO to także pokonywanie konkurencji. W wielu wypadkach oznacza to, że nie wystarczy stworzyć „niezły” content. Musisz wyróżnić się z tłumu. A to oznacza inwestycję w postaci czasu i sił na zgłębianie tematu, twoich potencjalnych odbiorców i ich potrzeb.

zasady seo content

4. Bądź… twoim odbiorcą

W naturze botów leży dawanie użytkownikom najlepszych wyników, a w naturze ludzi – zaspokajanie swoich potrzeb i pragnień. To nigdy się nie zmieni.

Dlatego niezależnie od tego, czy celem twojej strony jest sprzedaż jakiegoś produktu, czy zdobycie czytelników twojego bloga, musisz skupić się na potrzebach i pragnieniach odbiorców. Tylko wtedy osiągniesz sukces.

Wynika to z rosnącego znaczenia celu wyszukiwania (czyli „search intent”). Wybieranie fraz kluczowych z pominięciem intencji użytkownika, nawet jeśli towarzyszy mu głęboki research, nie ma już sensu.

Zastanów się: Co chce osiągnąć człowiek, który jest „po drugiej stronie wyszukiwarki”? Potrzebuje informacji czy chce kupić produkt? Na co jest w tym momencie gotowy – czy to „gorący” klient, czy dopiero trzeba go „podgrzać”?

Dlatego zamień się na chwilę miejscem ze swoim potencjalnym odbiorcą. Czy znajdzie odpowiedzi na swoje pytania w twoim artykule? Czy naprawdę oferujesz użytkownikom to, czego szukają, gdy wpisują „twoje” frazy kluczowe (twoje – czyli te, na które chcesz być wysoko)? Przyjrzyj się aktualnym wynikom wyszukiwania, aby się tego dowiedzieć.

Walka o ludzką uwagę jest zażarta. Użytkownicy nie dbają o to, dlaczego chcesz, aby czytali twój post na blogu. Dlatego nigdy nie pomijaj swojego odwiedzającego w SEO copywritingu. Zbyt dużo zwrotów w pierwszej osobie również nie jest dobrze odbierane. Pisz o swoim użytkowniku, a nie o sobie!

5. Bądź pająkiem

Spraw, żeby twoja strona www była jak piękna, misterna pajęczyna. Ułatwiaj botom znalezienie najważniejszych treści, a użytkownikom – dotarcie do tego, czego faktycznie szukają. Osiągniesz to budowaniem sieci wewnętrznych powiązań na twojej witrynie.

Czy do najważniejszych artykułów prowadzi najwięcej odnośników z twojej strony? Jeśli tak, to świetnie. Jeśli nie – popracuj nad tym. Nie zapominaj też o linkowaniu do nowych treści i nie twórz „sierotek”, czyli osieroconych treści (takich, które nie mają żadnych powiązań z innymi twoimi postami).

Oczywiście treści na obydwu końcach linka powinny pasować do siebie nawzajem. W przeciwnym razie nie będzie miało to sensu ani dla wyszukiwarki, ani dla użytkowników.

6. Bądź pedantem

Powinieneś mieć kontrolę nad każdą treścią, która pojawia się na twojej stronie. Dlatego regularnie sprzątaj. Nie tylko zaoszczędzisz sobie generalnych porządków, które zajmują mnóstwo czasu, ale też sprawisz, że zawartość twojej witryny się nie przeterminuje. Zarówno boty, jak i użytkownicy uwielbiają świeżutkie, pachnące treści 🙂 .

Kontrola tekstów na stronie pozwoli ci uniknąć pewnej niezręcznej sytuacji – takiej, gdy twoje własne artykuły są dla siebie konkurencją. Na pewno tego nie chcesz! Masz przecież wystarczająco dużo rywali na zewnątrz, prawda? Robiąc regularny przegląd, nie będziesz optymalizował dwóch artykułów pod kątem takiej samej lub prawie identycznej frazy kluczowej.

Oczywiście przeglądanie i usuwanie tekstów ze strony nie należy do najprzyjemniejszych zadań z dziedziny SEO. Szczególnie, jeśli jesteś bardzo przywiązany do treści, które stworzyłeś. Skasowanie jakiegoś artykułu, połączenie dwóch wpisów w jeden, czy aktualizowanie danych może być wyzwaniem. Ale częste wizyty kontrolne zaoszczędzą ci trochę bólu. To jak z chodzeniem do dentysty: Zrób to, co konieczne i miej to z głowy 🙂 .

Bądź najlepszym wynikiem wyszukiwania!

Ze wszystkich podanych tu wskazówek jasno wynika jedno: Nie staniesz się najlepszym wynikiem wyszukiwania bez wysiłku. Silniki wyszukiwarek mogą zmienić swoje algorytmy, ale zawsze sensem ich istnienia będzie wskazanie najbardziej trafnego rezultatu zapytania.

A co jest najtrafniejszym wynikiem wyszukiwania? To, czego chcą użytkownicy: wartościowy content na stronie,która załaduje się w jak najkrótszym czasie i nie stosuje czarnego SEO. Może ci się wydawać, że dużo pracy przed tobą, ale przynajmniej masz jasno określony cel.


Więc… do roboty 🙂

20 pomysłów na treści typu evergreen (część 2)

evergreen content

Kluczem do przetrwania w Internecie jest trwałe i skuteczne pozycjonowanie, na przykład przez tworzenie treści evergreen. (Ale to już wiesz, skoro czytasz ten artykuł.)

Jak zauważyłeś, to jest druga część wpisu o pomysłach na treści evergreen. Jeśli nie czytałeś pierwszej części, kliknij tutaj. Tymczasem, bez zbędnych formalności, przejdę do kolejnej solidnej dawki wiedzy o „wiecznie żywym”, skutecznym pozycjonowaniu stron internetowych poprzez wykorzystanie elementu Content Marketingu.

Rankingi i listy źródeł

Aby ułatwić czytelnikom korzystanie z zasobów sieci, stwórz coś w rodzaju przyjemnego „nawigatora” – łatwą do śledzenia listę, która dotyczy twojej branży, wraz z komentarzem

11. Listy pomysłów i inspiracji na brak weny

Kreatywność jest kapryśna. Czasami nawiedza cię bez powodu. Innym razem zostawia cię w najmniej oczekiwanym momencie – i to zazwyczaj wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Zapoznanie się wtedy z listą pomysłów i inspiracji pomaga zobaczyć czytelnikowi światełko w tunelu. (A i tobie się przyda na czarną godzinę!)

Zobacz na przykład, jak to zrobił Maciej Wojtas (blog corazlepszafirma.pl) we wpisie „Impotencja twórcza: co robić, kiedy mózg flaczeje?”. To garść dobrych rad, które działają i kilka, które nie działają.

Inny przykład? Przecież właśnie teraz czytasz o 20 pomysłach na artykuł evergreen, prawda? 🙂

12. Najlepsze darmowe/płatne narzędzia dla…

Istnieje mnóstwo narzędzi, które pomagają w byciu produktywnym czy przynoszą inne wymierne korzyści. Jednak nie wystarczy stworzyć ich listę. Dodaj zrzuty ekranu, filmy, samouczki, porady jak zacząć, przydatne wskazówki oraz wnikliwy komentarz opisujący wady i zalety tego narzędzia. Pamiętaj, żeby co jakiś czas aktualizować treść – możesz nawet dodać przypomnienie w swoim kalendarzu.

Świetny wpis tego typu opublikował Jacek Kłosiński (blog klosinski.net – tak, autor pojawił się już wcześniej). To artykuł „Darmowe ilustracje wektorowe – 12 najlepszych stron”. Jest w nim wszystko, co powinno być w takim rankingu.

13. Największe autorytety z branży

W tworzeniu takich rankingów nie ograniczaj się do korzystania z komentarzy influencerów, zamieszczanych w ich social mediach. Spróbuj uzyskać ich osobiste opinie i referencje, a stworzysz niepowtarzalną treść. Pokuś się o statystyki, infografiki i inne bonusy.

Ranking najlepszych blogerów 2019, który stworzył Jason Hunt (blog jasonhunt.pl), czyta się z zapartym tchem. A to przecież to „tylko” ranking, prawda?

14. Najlepsze książki z branży

Tak jak w wypadku pozostałych list, nie ograniczaj się do wymienienia tytułów. Dodaj krótkie podsumowanie każdej pozycji oraz najlepsze lekcje, jakie z nich płyną. Możesz dodać parę cytatów. Albo nawet spytać ekspertów o ich ulubione książki i zamieścić ich komentarz czy opinię.

Za przykład niech posłuży artykuł „Czytanie się opłaca – lista książek rozwojowych, które warto przeczytać w Legimi” Agnieszki Skupieńskiej. 10 tytułów książek z komentarzem, który jest mini-recenzją autorki wpisu.

15. Typowe błędy w branży

W każdej dziedzinie istnieje coś takiego, jak „siedem grzechów głównych”. Czasem jest ich 10, a nawet 20! Wymień je, zamieść wskazówki, jak ich uniknąć. Dokładnie tak zrobił Artur Jabłoński (blog arturjablonski.com) w artykule „Najczęstsze błędy w reklamie na Facebooku – Lead Ads”.

tresci evergreen ranking

Bazy wiedzy i mini-encyklopedie

Możesz stworzyć post w stylu: „Wszystko, co powinieneś wiedzieć o…” albo zbudować słowniczek pojęć. Tworzenie baz wiedzy z jakiejś dziedziny jest świetnym pomysłem na skuteczne pozycjonowanie. (Kojarzysz wikipedię? No właśnie.)

16. Historia produktu/tematu/marki

Historia nie musi być nudna. I nie musi przyciągać tylko „kujonów” z twojej branży. Zamień zwykłą historię w doświadczenie, które będzie dla czytelnika angażujące i inspirujące. Dodaj ilustracje, wykresy i infografiki. Wyszukaj jakieś smaczki i ciekawostki. Niech twoja historia żyje.

Zobacz na przykład artykuł „Historia mediów społecznościowych. 4 korzyści z rozwoju social media” Pauliny Wałczyk (blog brand24.pl). Da się? Pewnie, że się da.

17. Najlepsze rady ever

Czy temat w stylu „Najlepsze wskazówki dla blogera” został już naprawdę wyczerpany do cna? Nie. Dalej możesz zabłysnąć. Wszystko zależy od tego, jak zadasz pytanie – jak ogólnie lub jak szczegółowo.

Przykład, który za chwilę podam, jest wyjątkowy. To wpis „Prawdziwi ludzie sukcesu zdradzają najlepsze rady, jakie kiedykolwiek otrzymali i pomogły im w życiu” autorstwa Michała Mańkowskiego (strona natemat.pl). Dlaczego ten przykład jest wyjątkowy? Po wpisaniu w wyszukiwarkę Google frazy „najlepsze rady” znajduje się na pierwszej pozycji. A zauważyłeś, kiedy został opublikowany? 27 lutego 2013. Widzisz, jaką moc w pozycjonowaniu ma treść typu evergeen?

tresci evergreen porady

18. Najlepsze/najgorsze praktyki w branży

To nie są posty, w których piszesz o własnych porażkach. Podobnie jak poradniki, tego typu treści mają na celu rozwiązywanie problemów. Listy najlepszych praktyk to smakowite, soczyste kąski, które każdy chciałby poznać. Ale listy najgorszych praktyk są równie pożądane – i dużo zabawniejsze. Kto nie lubi śmiać się z cudzych gaf?

Agnieszka Zawada (livespace.io) pisze o „21 błędach, które niszczą twoje plany sprzedażowe”. W tym przypadku zastosowano też ciekawy „myk”, żeby pozyskać czytelnika – już cię wciągnęło, ale żeby czytać dalej, musisz udostępnić artykuł. Skuteczne czy irytujące? Sam zdecyduj.

Inny przykład to obszerny artykuł Anny Jasion (harbingers.io) „36 najgorszych porad, które usłyszysz na temat content marketingu”. Przy okazji naprawdę można się dużo nauczyć.

19. Kompletny słownik dotyczący niszy/tematu

Pewnie pomyślisz: „No nie, słownik nie może być atrakcyjny ani ciekawy!” Fakt, raczej nie czyta się słowników z zapartym tchem. Ale za to taki wpis (a nawet osobna zakładka na stronie!) jest fantastycznym narzędziem do zdobywania linków ze stron z twojej branży.

Zobacz, jaki kawał dobrej roboty odwaliła redakcja strony labber.pl. Powstał prawdziwy słownik dotyczący marketingu internetowego, i to w bardzo przejrzystej formie. Wielka rzecz!

20. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o…

Ostatni przykład, i nie przez przypadek – bo najtrudniejszy. Zawiera ogromną obietnicę, a spełnienie jej wymaga ogromnego wysiłku. Jaką możesz przyjąć metodę na ten trudny do zgryzienia orzech?

Nie obiecuj. Nie obiecuj, że napiszesz wszystko o pozycjonowaniu stron www, o content marketingu, o pielęgnowaniu trawnika… Zawęź trochę temat. Stwórz przewodnik – czyli objętościowo coś więcej niż poradnik, ale jednak mniej niż Encyklopedia PWN. Napisz wszytko, co TY wiesz – i wyraźnie to podkreśl w tytule wpisu. Wtedy nie będą to obiecanki-cacanki.

Jeśli masz odpowiednie kwalifikacje, możesz napisać „Jak zostać (tu wstaw swoją specjalizację)”. Zostanie „kimś” – specjalistą SEO, lekarzem, fotografem, prawnikiem, menedżerem (czyli zdobycie jakiegoś zawodu czy umiejętności), to duża sprawa. Ale poparta twoim osobistym doświadczeniem i sukcesem, będzie naprawdę „wiecznie” aktualna – przez cały czas istnienia twojej niszy.

Zrób tak, jak Jarek Kaniewski (copywriter.pl), który napisał obszerny, wyczerpujący artykuł „Jak zostać copywriterem?”. To jest naprawdę wartościowy przykład przewodnika, który mógłbyś wydrukować i trzymać na biurku przez całe lata, jeśli chciałbyś zostać copywriterem. (Choć z punktu widzenia pozycjonowania lepiej by było, gdybyś regularnie wracał na tę stronę :)).

Bycie zawsze aktualnym (czyli evergeen) nie jest łatwe

W tym i poprzednim wpisie poznałeś więcej przykładów treści evergreen, niż kiedykolwiek będziesz potrzebował. Może brać cię pokusa, żeby stworzyć je wszystkie… i to na raz.

Nie rób tego.

Treści typu evergreen są naprawdę mocne i żywotne, i życiodajne (dla twojej strony www). Pamiętaj jednak, żeby naprawdę były „wiecznie żywe”, wymagają zainwestowania czasu i sił. Dlatego wybierz jeden pomysł i naprawdę się w niego wgryź. Kop bardzo głęboko, a dotrzesz do prawdziwego skarbu.


A przede wszystkim dąż do bycia pomocnym dla czytelnika. Wysoka pozycja w wynikach wyszukiwania nie jest jedyną stawką, o jaką grasz. Bycie dobrym i pomocnym po prostu nigdy nie wyjdzie z mody!

Generowanie leadów na Facebooku – jak to zrobić?

generowanie leadow

Lead  Ads, czyli „Pozyskiwanie Kontaktów” to okazja na tanie i skuteczne generowanie leadów na Facebooku. Zyskają na niej zarówno biznesy B2C, jak i B2B. Jak ustawić taką reklamę, ile ona kosztuje i do czego ją wykorzystać? Zobacz.

Lead Ads na Facebooku, a tradycyjna strona lądowania

Wielu marketerów decyduje się na stworzenie landing page z formularzem, a następnie kierowania do niej użytkowników Facebooka poprzez reklamy z celem „Ruch”. Generowanie leadów na Facebooku korzystając z celu „Pozyskiwanie Kontaktów”, może się jednak okazać lepszym wyborem. Dlaczego?

  • Polega na wyświetlaniu internautom gotowego formularza, bez przenoszenia na inną stronę. Dodatkowo autouzupełnia niektóre pola. Dzięki temu zostawienie kontaktu staje się dużo szybsze, znika też ryzyko pomyłki we wpisywanych danych.
  • Jest tańsza, bo wykorzystuje gotowe formularze Facebooka i nie wymaga projektowania nowej strony WWW. Niweluje też sytuację, w której tracisz potencjalnych klientów przez brak responsywności lub niedopracowany UX zakładki.
  • To wszystko sprawia, że za o wiele mniejsze pieniądze możesz zebrać większą bazę kontaktów niż w przypadku landing page. Oczywiście, to rozwiązanie nie zawsze okazuje się skuteczniejsze, jednak statystycznie charakteryzuje się większą konwersją od tego pierwszego.

Do czego wykorzystać generowanie leadów na Facebooku?

Tak naprawdę, do wszystkiego, czego potrzebujesz. Możesz na przykład:

  • zachęcić do zapisu do newslettera,
  • „rozdawać” lead magnety,
  • proponować zniżki i kupony,
  • zapisywać na szkolenia i webinary,
  • umawiać się na rozmowy lub spotkania.

Możliwości są niemal nieograniczone. Korzystaj w nich na różne sposoby i sprawdź, które sprawdzą się u Ciebie najlepiej.

Generowanie leadów na Facebooku krok po kroku

pozyskiwanie kontaktow facebook

Aby rozpocząć kampanię z celem „Pozyskiwanie kontaktów”:

  1. Otwórz Managera Reklam i zacznij tworzyć reklamę w ten sam sposób, co wszystkie inne.
  2. Spośród listy celów wybierz „Pozyskiwanie kontaktów”, a w ustawieniach reklamy zmień język formularza na polski.
  3. Zdecyduj, jak skomplikowany ma być Twój formularz. Zasada jest prosta: im szybszy proces, tym więcej, ale często niewartościowych leadów, a im dłuższy, tym mniej, ale bardziej zaangażowanych odbiorców. Możesz wybierać spośród pól do wypełnienia proponowanych przez Facebooka lub dodawać swoje własne propozycje. Masz też możliwość włączenia lub wyłączenia ekranu powitalnego.
  4. Dodaj politykę prywatności. To punkt obowiązkowy, więc zadbaj o to, żeby była poprawna.
  5. Wybierz grupę docelową kampanii. Facebook pozwala na bardzo szczegółowe wyróżnienie odbiorców, np. poprzez wybranie ich lokalizacji, wieku czy zainteresowań.
  6. Stwórz okno z podziękowaniami, do którego możesz dodać również link do lead magnetu. Dobrą praktyką jest informowanie w nim, kiedy i w jaki sposób odezwiesz się do nowego kontaktu.
  7. Ustal budżet i harmonogram reklamy oraz zdecyduj, czy ma się wyświetlać tylko na telefonach, na laptopach, czy na wszystkich urządzeniach. Nie zapominaj, że możesz ją pokazać również na Instagramie.

To wszystko. Twoja reklama może już generować nowe leady!

WSKAZÓWKA: Jeżeli nie chcesz, żeby Twoja reklama docierała do Twoich obecnych klientów, stwórz grupę niestandardową z ich adresami i wyklucz ją z odbiorców kampanii.

Jak pobrać leady z Facebooka?

Jeśli reklama została odpowiednio zaprojektowana, na Twoim koncie na Facebooku zaczną zbierać się pozostawione kontakty. Możesz je pobrać na 3 sposoby:

  1. Integrując konto na Facebooku ze swoim systemem CRM,
  2. Przenosząc je ręcznie (z sekcji „Narzędzia do publikowania” → „Biblioteka formularzy” → „Pobierz”),
  3. Otwierając Managera Reklam i wybierając daną kampanię.

Ile kosztuje generowanie leadów na Facebooku?

Jeśli tworzyłeś już kiedyś reklamy, wiesz, że nie da się określić, ile należy wydać, żeby osiągnąć maksymalne efekty. Zależy to przede wszystkim od branży, ale też od tego, jak została zaprojektowana dana kampania.

Na pewno koszty są niższe niż w przypadku stworzenia strony lądowania, często okazują się też tańsze od prowadzenia reklamy z innymi celami. Bywają kampanie o koszcie pozyskania leada na poziomie kilkunastu groszy, ale są też takie, które przekraczają dwucyfrowe liczby. Zazwyczaj jednak średni koszt to kilka złotych, czyli bardzo korzystna cena.

Generowanie leadów na Facebooku – 3 rady

Zanim stworzysz nową reklamę, pamiętaj jeszcze o kilku rzeczach:

1. Ten typ reklamy spokojnie możesz projektować „na raty”. Facebook pozwala na zapisanie formularza i dokończenie go później.

2. Dokładnie przemyśl swoją strategię. Wbrew pozorom, gromadzenie kontaktów e-mailowych nie jest zawsze najlepszą opcją. Zastanów się, czy nie potrzebujesz raczej numerów telefonów lub jeszcze innych danych.

3. Już na samym początku ustaw typ formularza jako „otwarty”. Dzięki temu będziesz mógł zupełnie za darmo opublikować go na swoim fanpage’u.


Gotowy do stworzenia nowej kampanii na Facebooku? Daj znać w komentarzu, jak Ci poszło!

Czy Ty też popełniasz te błędy podczas prezentacji oferty klientom?

prezentacja sprzedażowa

Prezentacja oferty handlowej często przyprawia marketing managerów o ból głowy, ale wcale nie musi tak być. Zamiast popełniać wciąż te same błędy i zniechęcać się do rozmów z klientami, dowiedz się, czego lepiej unikać, a co robić, żeby prezentacja oferty stała się dla Ciebie ciekawym (i skutecznym) etapem sprzedaży.

Wyuczone dialogi

Nie ważne, czy rozmawiasz na żywo, czy przez telefon, zapomnij o formułkach, których nauczyłeś się z książek, kursów lub od doświadczonych marketingowców. Klienci znają je na pamięć i używając ich, zwyczajnie zbudujesz swój wizerunek sprzedawcy – robota, a nie specjalisty.

Co zamiast tego?

Zanim przejdziesz do prezentacji oferty, poznaj klienta. Każdy produkt lub usługę możesz przedstawić inaczej, w zależności od tego, czego oczekuje dana osoba. Zapytaj, jaki ma problem, wątpliwości i czy stosował w przeszłości podobne rozwiązania (czy coś go w nich zawiodło, a może jakieś element szczególnie mu się spodobał).

Posługuj się językiem korzyści i dopasowuj swoje zdania do tego, co wiesz o kliencie. Dla jednego najważniejszy będzie czas, inny zwróci większą uwagę na szybki kontakt. Zawsze tłumacz, co klient zyska dzięki Twojej pomocy.

Prezentacja oferty zakończona podaniem ceny

Rozmowa przebiega pomyślnie, nie chcesz tego psuć prezentacją ceny, więc przeciągasz ten moment tak długo, jak się da? Niestety, takim zachowaniem “strzelasz sobie w stopę”. Nie ważne, o ilu zaletach opowiadałeś przez kilka minut – Twój rozmówca zapamięta przede wszystkim cenę i to ona odegra główną rolę w dalszych negocjacjach.

Co zamiast tego?

Skorzystaj z tzw. metody kanapki. Zacznij od korzyści, następnie zaprezentuj cenę, a na koniec domknij wszystko kolejną korzyścią lub innymi pozytywami. Może to brzmieć mniej – więcej tak:

“Oczywiście, możemy przesłać Pani produkty w tym terminie. Inwestycja, jaką proponujemy za: X, Y i Z to 4000 zł. Tak, jak wspominałem, w tej cenie dostanie też Pani A i B.”

Rabaty jako ostatni ratunek

Klient traci zainteresowanie i jesteś już niemal pewny, że nic z tego nie będzie? To może rabat, coś ekstra, albo promocja na przyszłość? To nie zadziała. Jeżeli ktoś zwyczajnie nie potrzebuje Twojej pomocy, nie skorzysta z niej tylko po to, żeby dostać zniżkę. Wyczuje Twoją desperację, przez co stracisz w jego oczach na wiarygodności.

Co zamiast tego?

1. Zarezerwuj zniżki dla stałych klientów lub dla osób, które w trakcie rozmowy nie są do końca przekonane. Dobra prezentacja oferty to podstawa, a promocje i prezenty to tylko jej dopełnienie.

2. Wprowadź ograniczenia czasowe, na przykład zaznaczając, że jeżeli klient zdecyduje się na zakup jeszcze dzisiaj, będzie na niego czekał rabat.

Jeden klient, jedna cena

Nawet jeśli prezentacja oferty handlowej na początku przebiegnie sprawnie, kłopot może się pojawić po podaniu ceny. Jeśli wszystkie sposoby zawiodą, a Twoja oferta zakłada tylko jedną propozycję, pozostanie Ci albo ją obniżyć, albo pogodzić się z utratą klienta.

Co zamiast tego?

Stosuj regułę kontrastu, a najlepiej połącz ją z „magiczną” liczbą 3. Jeżeli chcesz sprzedać produkt lub usługę za 4000 zł, Twoja prezentacja oferty powinna skupić się np. na czymś podobnym za 2000 zł, najkorzystniejszej opcji za 4000 zł i wersji rozszerzonej za 6000 zł.

Nasze mózgi tak już są skonstruowane, że większość Twoich rozmówców odrzuci najdroższą opcję, najtańsza wyda im się niepełna, a środkowa będzie „akurat”. Jeżeli przewidujesz tylko dwie propozycje, zawsze najpierw podawaj droższą z nich – wtedy ta druga wyda się super okazją.

prezentacja oferty 3 warianty
Przykład prezentacji oferty w 3 wariantach cenowych ze strony https://tekstowni.pl/pzs/

Straszna konkurencja

Stało się. Klient stwierdził, że u konkurencji jest taniej, a przecież sprzedaje ona to samo. Poddajesz się, bo z tym już nie wygrasz. Porównywanie swojej firmy do innych może zabrzmieć arogancko, a odbieganie od tematu wzbudzi podejrzenia. Rozmowa kończy się i kolejna osoba wybiera Twoją konkurencję.

Co zamiast tego?

Nie bój się porównywać. Jeżeli zaczniesz od tego rozmowę, rzeczywiście możesz zostać źle odebrany, jednak jeżeli osoba po drugiej stronie sama prosi o wyjaśnienia, nie uciekaj od tego.

Wytłumacz, skąd się biorą różnice, odwołując się do potrzeb danego klienta. Być może zależy mu na czasie,  a Ty możesz mu zagwarantować szybką obsługę? Pokaż mu, że lepiej wyjdzie na współpracy z Tobą, nawet jeśli więcej zainwestuje.


Gotowy do rozmowy z klientami? A może prezentacja oferty handlowej wciąż sprawia Ci problem? Daj znać!

20 pomysłów na treści typu evergreen (część 1)

evergreen content

Jak skutecznie pozycjonować stronę www za pomocą treści evergeen?

Codziennie są publikowane 2 miliony wpisów blogowych. To oznacza 23 wpisy co sekundę. Do momentu, gdy skończysz czytać to zdanie, pojawi się ich… 138 (zakładając, że zajęło ci to około 6 sekund, tak jak mi). I podkreślam: Mówimy tylko o artykułach blogowych – a nie o nowych landing page’ach, ofertach, opisach produktów czy wpisach w social media.

To jest ogromny OCEAN treści. Ty i twoja strona www przypominacie dwóch samotnych rozbitków na tratwie, dryfujących gdzieś po jego wzburzonych wodach…

Pozycjonuj się albo zgiń

Gdy roboty Google zaindeksują twoją stronę, oznacza to dla ciebie przybicie do brzegu wyspy. Gratulacje! To twój pierwszy sukces, bo już „trochę się pozycjonujesz”.

Teraz czas na budowanie twojej pozycji w wyszukiwarce. Jakie treści będą solidnymi, grubymi belkami, wspierającymi konstrukcję? Oczywiście treści typu evergreen (patrz poprzedni artykuł).

W tym i następnym artykule znajdziesz aż 20 pomysłów na evergreen content, wraz z przykładami z polskiej sieci oraz krótkim omówieniem.

„Wiecznie żywe” dane – statystyki, liczby i fakty

Liczby, statystyki i rzeczywiste doświadczenia to coś, co się nigdy nie zmieni. Wpisy oparte na autorskich badaniach i prawdziwych danych to prawdziwe perełki wśród treści typu evergreen. Są nawet czymś więcej niż belką konstrukcyjną – to betonowe fundamenty twojej pozycji w wynikach wyszukiwania. Tego rodzaju artykuły pozwalają ci też pochwalić się swoją wiedzą i doświadczeniem.

1. Twój autorski research

Dzięki własnym badaniom zdobędziesz unikalne, ekskluzywne i wyjątkowe dane, bardzo pożądane zarówno przez roboty Google, jak i przez czytelników. Stworzenie takiej treści wymaga czasu i mnóstwa pracy, ale właśnie dlatego ma ogromną moc.

Artykuł z autorskim researchem warto zaplanować z wyprzedzeniem, bo nie powstanie przez tydzień czy dwa. Pamiętaj: Statystyki i liczby nie mają terminu przydatności do spożycia. Research zrobiony w 2020 będziesz mógł wykorzystać w 2021, 2025, 2030 – choćby do porównania trendów. Warto!

Skąd brać takie informacje? Musisz samodzielnie kopać. Nawet jeśli nie masz zespołu wykwalifikowanych ankieterów, możesz zbierać dane za pomocą formularza ankiety Google.

Zwróć na przykład uwagę, w jaki sposób informacje do e-booka zdobyła Agnieszka Skupieńska, autorka bloga tosieoplaca.pl. Jej wpis „Pomóż mi napisać książkę o e-sklepie – ankieta” zaczyna się słowami: „Dane, dotyczące wielkości sprzedaży od pierwszego dnia istnienia sklepu, kompletne informacje o wszystkich formach reklamy, które testowałam (wraz z kosztami) – to tylko niektóre informacje, jakie znajdą się w mojej nowej książce”. Agnieszka sama zbierała dane, a poza tym wprost poprosiła też o nie swoich czytelników.

Do treści opartych na autorskim researchu śmiało można też zaliczyć wywiad z ekspertem z jakiejś dziedziny. Zobacz na przykład rozmowę Doroty Zalepy i psycholożki Magdaleny Widłak-Langer  o postanowieniach noworocznych (blog kameralna.com.pl). Warto rozmawiać! (I publikować :))

2. Opracowywanie statystyk

Jeśli nie możesz (ewentualnie nie chcesz) robić własnych badań, zbieraj statystyki. To jednak wcale nie oznacza wybrania drogi na skróty!

Zrób naprawdę wyczerpujący wpis. Możesz nawet pokusić się o omówienie 100 przypadków z danej branży (ale 6 czy 20 też jest OK). Następnie opatrz te dane oryginalnym komentarzem, który sprawi, że statystyki będą dla odbiorców wartościowe. Zaprojektuj infografikę na ich podstawie. Pamiętaj – nikt nie lubi czytać suchych liczb w tabelkach.

Zobacz, jak Tomasz (blog zamknijkonto.pl) podszedł do sprawy wyboru konta oszczędnościowego albo rankingu banków w Polsce. Ktoś, kto jest jego docelowym odbiorcą, otrzymuje tak dużo danych z obszernym komentarzem, że prawdopodobnie nie będzie szukać dalej. A obietnica aktualizacji zachęca do powrotu na stronę – a przecież o to nam chodzi, prawda?

3. Studium przypadku A: „Jak osiągnęliśmy sukces”

Studium przypadku jest dobre z dwóch powodów:

1. Możesz pochwalić się swoją ekspercką wiedzą.

2. Możesz opowiedzieć historię. A ludzie uwielbiają historie!

Świetnym przykładem jest wpis Michała Szafrańskiego „Jak wyjść z dużych długów? Historia Czytelników, którzy uzbierali 350.000 zł w 3 lata” (blog jakoszczedzacpieniadze.pl). Artykuł pokazuje zastosowanie w praktyce metod wychodzenia z długów, zaproponowanych w jego darmowym kursie „Pokonaj swoje długi”.

To bardzo głębokie studium przypadku – zawiera prawdziwą historię, obszerny komentarz autora, twarde wyliczenia, ramki, zdjęcia itp. Swoją drogą, historia niezwykle inspirująca.

4. Studium przypadku B: „Dlaczego wszystko poszło źle”

Porażka jest często jeszcze lepszym nauczycielem niż sukces – bardziej boli. Niepowodzenia i błędy czynią z nas ludzi z krwi i kości. Na pewno nie traktujesz serio kogoś, kto tylko się chwali swoimi sukcesami, prawda? Dlaczego? Bo to tworzy barierę między nim – guru, „chodzącym ideałem”, a tobą – czytelnikiem, „zwykłym zjadaczem chleba”, który szuka pomocy i wsparcia.

Poza tym porażka wywołuje współczucie. Ludzie chętniej będą nam kibicować, jeśli próbujemy podnieść się po upadku niż wtedy, gdy nasza kariera to niekończące się pasmo sukcesów. Więc – odwagi! Przyznaj się do błędu, jak na przykład Łukasz Rosicki (finanseodpodstaw.pl) we wpisie „Jak nie prowadzić firmy? 5 błędów które popełniłem na starcie”. Poczułeś się trochę lepiej po lekturze, prawda?

5. Minimum danych, maksimum treści: Jeden szokujący fakt i jego konsekwencje

Kolejny sposób na stworzenie treści typu evergreen wiąże się ze skrajnym ograniczeniem podawanych statystyk. SKRAJNYM OGRANICZENIEM – czyli najlepiej do jednej informacji.

Znajdź jeden, szokujący fakt i zbuduj na nim cały artykuł czy nawet ebook. Wyjaśnij, co się działo za kulisami i podaj wszystkie możliwe wnioski, które z tego wynikają. Przykład? Znowu Michał Szafrański, ale tym razem wpis „Jak zaoszczędziłem 28 762 zł na przekształceniu prawa wieczystego użytkowania we własność. Też tak możesz!”

tresci evergreen statystyki

Przewodniki krok po kroku, czyli jak zrobić…

Dzieląc duży problem na małe części, dajesz czytelnikom prawdziwy skarb. Tylko pamiętaj: Zarówno problem, jak i rozwiązanie muszą być prawdziwe. Daruj sobie przypadki rodem z filmu sci-fi. Zadaj sobie pytania: Jaki palący problem mojego czytelnika rozwiązuję? Czy proponowane rozwiązanie rzeczywiście przyniesie mu ulgę?

6. Poradniki dla początkujących

Znasz powiedzenie: „Zapomniał wół, jak cielęciem był”?

Kiedy już coś wiemy, bardzo trudno jest się cofnąć do momentu, gdy tego nie wiedzieliśmy i podzielić się zdobytą wiedzą z innymi. „To przecież oczywiste”, „WSZYSCY to wiedzą!”

Takie poradniki dla początkujących dodają otuchy i zachęcają do działania. Zobacz na przykład wpis Jacka Kłosińskiego (blog klosinski.net) „Ty też możesz projektować! Jak nauczyć się podstaw grafiki?”. Artykuł omawia pewne podstawy i odsyła do obszerniejszego materiału. Jak mówi sam autor, jego kurs on-line jest przeznaczony tylko dla początkujących grafików.

A teraz coś z innej beczki, czyli mini-poradnik dla wszystkich, którzy chcą otworzyć własną firmę. Wpis jest autorstwa Michała Barczaka (blog geekwork.pl): „5 pytań, które warto sobie zadać przed otwarciem własnej firmy”. Michał zaczyna naprawdę od podstaw, czyli od pomysłu na biznes, przygotowania finansowego, wiedzy na temat klienta i konkurencji oraz planowania. Wszystko podane w lekkostrawnej formie.

7. Poradniki dla zaawansowanych

Przewodniki dla zaawansowanych są pod pewnymi względami łatwiejsze do napisania niż przewodniki dla początkujących. Dlaczego? Ponieważ możesz swobodnie operować pewnymi pojęciami czy specyficznym słownictwem, które twój czytelnik już zna.

Ale pojawia się inny problem: Jak powiedzieć coś wyjątkowego? Jak zadowolić zaawansowanego czytelnika? Jak go zaskoczyć i zauroczyć?

Znowu zacznij od danych, a potem podziel się własnymi sposobami. Świetnym przykładem jest wpis Artura Jabłońskiego (blog arturjablonski.com) o zmianie algorytmu Facebooka. Ktoś, kto dopiero zaczyna przygodę z social media, zrobi wielkie oczy i ucieknie. Jednak dla zaawansowanego użytkownika to naprawdę kawał smakowitej wiedzy – oparty na danych i zawierający rozwiązania zaproponowane przez autora.

Inny przykład to krótki wpis opublikowany przez studio ImageFoto z Poznania. Fotograf Mikołaj Rychter pokazuje krok po kroku, jak wykonał skomplikowane zdjęcie reklamowe oraz jakiego dokładnie sprzętu użył.

8. Checklisty, czyli listy kontrolne

Wyzwaniem przy tworzeniu poradników (zarówno dla początkujących, jak i dla zaawansowanych) jest sposób przedstawienia informacji. Wielu informacji. Trudno jest przebrnąć przez tekst zawierający 3000 albo więcej słów, prawda?

Wprowadź listę kontrolną. Możesz ją dodać do wpisu poradnikowego albo opublikować w formie osobnego wpisu.

Najważniejsza zasada: Lista musi być skondensowana. Najlepiej wrzuć ją w postaci grafiki albo szablonu do pobrania i wydrukowania, tak jak zrobił to Piotr Szostak (blog jakosiagaccele.com). Stworzył listę kontrolną dotyczącą tworzenia artykułów na blog i zamieścił w formie przyjaznego, dwustronicowego pliku PDF. (Dodatkowo plus za odesłanie do artykułu na temat tworzenia list kontrolnych. Pamiętasz o wewnętrznym linkowaniu?)

Inna opcja to przyjemna „lista kontrolna” w postaci grafiki, wraz z omówieniem. Zobacz wpis Doroty Zalepy „Co kupić na prezent dla młodej mamy? 10 rzeczy, które chciałabym dostać na początku macierzyństwa”. Czytelnik może przeczytać cały wpis, ale nie musi – wystarczy mu ładna grafika z przykładami.

9. Poradniki dla długodystansowców

Pewne rzeczy trzeba wprowadzić natychmiast, inne wymagają czasu i planowania. Możesz pokazać, jak podzielić jakieś zadanie na dni, tygodnie czy miesiące albo nawet na rok. Zrobił tak Jacek Kłosiński, pokazując jak planować w cyklach po 12 tygodni.

10. Poradniki typu: Jak wybrać najlepszy produkt

Tematyka takich postów jest ciut niebezpieczna. Często ich intencją, widoczną gołym okiem, jest autopromocja… Czy ktoś rzeczywiście chciałby czytać, jaki jesteś wspaniały? Żeby tego uniknąć, podaj definicje, opinie niezależnych ekspertów, prezentuj bezstronne opinie osób trzecich, a jeszcze lepiej – z ich stron www (przy okazji zdobywasz linki do swojego artykułu ze stron zewnętrznych :))

Dobry przykład znajdziesz tutaj: Maria Andrzejewska (blog corazlepszafirma.pl) radzi, jak wybrać najlepsze biuro rachunkowe. W sumie dopiero na końcu dowiadujesz się, że autorka artykułu sama jest główną księgową i właścicielką biura rachunkowego w Poznaniu (chyba, że wcześniej najedziesz myszką na jej imię i nazwisko).

Pomysły na treści typu evergreen – podsumowanie części pierwszej

Poznałeś 10 pomysłów na „wiecznie żywe” treści: To przede wszystkim artykuły omawiające dane i statystyki, historie z życia wzięte i wszelkiego rodzaju poradniki krok po kroku.

Jak zauważyłeś, niektóre przykłady realizują założenia z kilku pomysłów. To dla ciebie ważna wskazówka: Nie trzymaj się sztywno tych schematów. W poradniku na temat jakiegoś programu, możesz zawrzeć doświadczenia jego użytkowników. Pewne założenia są wspólne dla wszystkich treści evergreen. Są to:

  • dane liczbowe, daty, fakty
  • historie z życia wzięte
  • prawdziwe problemy i ich rozwiązania.

A teraz daj sobie chwilę na przetrawienie tych 10 pomysłów, bo za moment poznasz następne!

Negative persona – dlaczego jej potrzebujesz?

negative persona - buyer persona

Wszyscy znają już korzyści płynące ze stworzenia persony marketingowej, podczas gdy jej przeciwieństwo, persona negatywna, jest przez nich często pomijana. Chcesz, żeby Twoje działania marketingowe przynosiły więcej korzyści? Zobacz, jak i po co zaprojektować swojego antyklienta.

Persona negatywna, a buyer persona

Buyer persona to Twój statystyczny klient. Obserwujesz ją, wysyłasz ankiety i poznajesz lepiej przy każdych zakupach. Gdybyś jej nie stworzył, wszelkie komunikaty Twojej firmy trafiałyby w próżnię, nie przynosząc większych efektów.

Natomiast persona negatywna (ang. „negative persona”) lub inaczej antypersona to statystyczna osoba, której nie chcesz niczego sprzedać.

Bez pierwszej nie ma drugiej i na odwrót. Dlatego czasami, zamiast skupiać się na zadowoleniu potencjalnego klienta, dobrze jest poświęcić trochę uwagi drugiej stronie medalu. Stworzenie persony negatywnej pozwoli Ci:

  • jeszcze precyzyjniej zdefiniować buyer personę dzięki odrzuceniu wszystkich cech, których nie posiada,
  • oszczędzić pieniądze wydawane na reklamy, które trafiają do osób, do których nie powinny,
  • oszczędzić czas i zamienić domyślanie się, co poszło nie tak, na analizowanie konkretnych danych,
  • spojrzeć obiektywnie na swój biznes, udowodnić sobie, że Twoje produkty lub usługi nie są dla każdego i skupić się na prawdziwych klientach.

Kim jest persona negatywna?

Zastanawiasz się pewnie, kogo można odtrącić i na jakiej zasadzie wybiera się antypersony. Wszystko zależy od tego, w jakim miejscu jest Twój biznes i jakie masz plany marketingowe. Personą negatywną może być np. osoba:

  • dla której Twoje produkty lub usługi są za drogie (albo zbyt tanie) i nieosiągalne,
  • niezainteresowana Twoją ofertą,
  • której obsługa i doprowadzenie do zakupu kosztują Cię za dużo wysiłku i pieniędzy,
  • korzystająca z Twoich darmowych materiałów (np. bloga), ale niezainteresowana kupnem.

Krótko mówiąc, antypersona to osoba, która nigdy nie skorzysta z Twoich usług, a nawet jeśli, to przekonywanie jej do tego zwyczajnie Ci się nie opłaci.

negative persona kto to

Jak stworzyć personę negatywną?

Jako że jest to „antybliźniaczka” Twojej persony marketingowej, projektowanie obu przebiega bardzo podobnie. Przede wszystkim, zadaj sobie (a najlepiej również całemu działowi sprzedaży) jak najwięcej pytań typu:

  • Kogo nie zainteresuje moja oferta?
  • Dla kogo będzie za droga, a dla kogo za tania?
  • Kto uzna ją za niepotrzebną (a może nawet za szkodliwą)?
  • Kto będzie dla mojej firmy za drogi?

Następnie zastanów się, dlaczego dana osoba niczego od Ciebie nie kupi:

  • Na jakiej podstawie podejmuje decyzje zakupowe?
  • Czy przed zakupem produktu porównuje jego ceny i sprawdza opinie?
  • Jakie cechy dyskwalifikują Twój produkt w jej oczach?
  • Na jakim etapie zakupów odrzuca Twoją ofertę?

I tak dalej. Przechodź od ogółu, do szczegółu.

Podobnie jak w przypadku buyer persony, staraj się nie opierać na własnych wyobrażeniach. Zamiast tego:

  • porozmawiaj z działem sprzedaży,
  • skorzystaj z narzędzi do monitorowania internetu,
  • przyjrzyj się statystykom np. poprzez Google Analytics,
  • wysyłaj ankiety osobom, które nie zdecydowały się na zakupy w Twojej firmie.

Persona negatywna – kilka wskazówek

Projektowanie potencjalnego antyklienta to czasochłonny, ale owocny proces. Żeby go usprawnić, pamiętaj:

  • Jeśli tego potrzebujesz, stwórz kilka person negatywnych. Tak, żeby każda z nich była maksymalnie konkretnie opisana.
  • Podczas tworzenia persony negatywnej, czasami okazuje się, że buyer persona została niedokładnie zdefiniowana. Na przykład, jest ona osobą w średnim wieku, mieszkającą w małym mieście i dbającą o swój wygląd. A co jeśli okaże się, że Twój antyklient wygląda niemal identycznie? Żeby uniknąć takich nieporozumień, możesz skupić się najpierw na nie-klientach, a dopiero później przejść do tych docelowych. Dzięki odrzuceniu person negatywnych już na początku, cały proces przebiegnie sprawniej.
  • Jeśli masz z tym problem, wspomóż się programami, które pomogą Ci zarysować obraz zarówno persony negatywnej, jak i jej pozytywnego odbicia. Np. PersonaGenerator czy Personapp.io.
  • Zaangażuj w ten proces kogoś, kto spojrzy na opisy obiektywnie, a unikniesz wielu błędów.

A Ty, stworzyłeś już personę negatywną swojej firmy?

Grupa na Facebooku – zbuduj silną społeczność wokół swojej marki

grupy na facebooku

Jeszcze nie tak dawno temu fanpage’e firm na Facebooku dopiero zyskiwały na popularności, a dzisiaj prowadzenie ich to niemal podstawa. Żeby zdobywać klientów, nie wystarczy już chwalić się na tablicy osiągnięciami marki. Ba, aby osiągać sukcesy, Twoja firma potrzebuje wiernej społeczności. To właśnie grupa na Facebooku pozwoli Ci ją zbudować.

Grupa na Facebooku – czy Twoja firma jej potrzebuje?

Grupa na Facebooku może rozwinąć wokół Twojej marki ogromną społeczność, wierną Twoim produktom, ufającą Ci i gotową kupować i polecać Twoje produkty. Mimo że jest to popularne i często skuteczne rozwiązanie, grupa na Facebooku nie jest dla każdego. Wbrew pozorom, nie wystarczy, że ją założysz i dasz wolną rękę jej użytkownikom. Po pierwsze, nie będą pisali o Twojej firmie, a po drugie… po prostu ich nie będzie i grupa nigdy się nie rozwinie.

Podejdź do tego strategicznie. Dlaczego chcesz ją założyć? O czym chcesz pisać? I najważniejsze: co możesz dać od siebie jej członkom? Grupa na Facebooku wymaga od Ciebie nie tylko planowania postów, podobnie jak na fanpage’u, ale też administrowania, sprawdzania i odpowiadania na komentarze oraz ustalenia i przestrzegania reguł. Dlatego już na początku zastanów się, czy masz na to czas lub przemyśl zatrudnienie osoby, która się tym zajmie.

Ustawienia prywatności i administrator w grupie na Facebooku

Zanim ją założysz, zastanów się nad technicznymi sprawami.

Grupa zamknięta czy otwarta?

Obie opcje mają swoje marketingowe plusy i minusy. Ta pierwsza pozwoli członkom poczuć się wyjątkowo, nawiązywać kontakty i chętniej dzielić się swoimi historiami, a dostęp do niej będzie poprzedzało zaakceptowanie przez administratora. W drugim przypadku każdy będzie mógł zobaczyć wszystkie dostępne posty i dołączyć do grupy natychmiast. W ten sposób zbudujesz większą, choć nie tak bliską społeczność.

Administrator

Grupa na Facebooku daje Ci możliwość zarządzania nią z konta prywatnego i pokazania siebie, jako specjalisty, ludziom. Masz też możliwość połączenia jej z fanpage’em i wypowiadania się w imieniu firmy. Tak, jak wyżej, zależy to tylko od ustalonego modelu biznesowego.

Grupa na Facebooku – pomysły na angażujące posty

No dobrze, ale jak sprawić, żeby grupa rzeczywiście działała? Jak rozwinąć społeczność i zachęcić członków do pytania, odpowiadania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami? Oprócz zaproszenia do grupy fanów fanpage’a i znajomych:

Zaplanuj regularne posty tematyczne.

Przyzwyczaj ludzi, że np. w każdy poniedziałek rozmawiacie o planach, w środę o rozwoju osobistym, a w piątek prowadzisz live’a. Dzięki temu będą odwiedzali grupę nawet wtedy, kiedy nie dostaną z niej powiadomień.

Zachęcaj do zadawania pytań.

Stwórz miłą atmosferę, gdzie każdy może otrzymać pomoc (w ramach tematyki grupy). Odpowiadaj na pytania, zanim na grupie uzbiera się większa społeczność. Pozwoli Ci to zbudować wizerunek eksperta i sympatycznej osoby/firmy.

Stwórz unikalne treści.

Niech Twoja grupa na Facebooku przynosi członkom same korzyści. Dziel się na niej materiałami, które nie są dostępne nigdzie indziej (live’y, promocje, PDF-y). W ten sposób pokażesz użytkownikom, że ich doceniasz i nie pozwolisz im o sobie zapomnieć.

grupa na fb angazujace posty
Administracja grupy WŁOSING regularnie zachęca do zadawania pytań pod postami, zyskując przy tym ogromny zasięg.

Grupa na Facebooku – doceń, a zostaniesz doceniony

Nic tak nie zmotywuje członków grupy do aktywności, jak docenienie i szacunek. Pytaj o ich umiejętności, gratuluj sukcesów, udostępniaj ich posty i udzielaj się w komentarzach. Twoje zaangażowanie na pewno zostanie zauważone i zmotywuje wiele osób do udzielania się na grupie.

Jeżeli model biznesowy na to pozwala, stwórz co jakiś czas post zbiorczy, w którym inni mogą udostępniać np. artykuły, które ostatnio napisali. Co raz więcej administratorów przyjmuje tę taktykę, bo potrafi ona znacząco podnieść statystyki grupy.

posty promocyjne grupa na fb
Administracja grupy Biznes kobiecym okiem – Szczęśliwe w biznesie zachęca do dzielenia się swoimi usługami.

Grupa na Facebooku, a promocja marki – jak nie przesadzić?

Pamiętaj, że grupa na Facebooku to przede wszystkim przestrzeń dla Twojej społeczności, dlatego nie może wyglądać tak, jak fanpage firmy. Prowadzenie jej nie miałoby jednak marketingowego sensu, jeśli nie znalazłyby się tam promocje Twoich usług. Jak to zrobić z głową?

  1. Postaraj się, żeby posty z informacjami o firmie były tylko niewielką częścią wszystkiego, co pojawia się na grupie. Dzięki temu nie zostaniesz uznany za “spamera”, a takie informacje będą się wyróżniały i przykuwały uwagę.
  2. Angażuj społeczność nawet w postach reklamowych. Nie zapominaj o dodaniu CTA, zadaniu pytania lub prośbie o wyrażenie swojej opinii.
  3. Zapraszając na wydarzenia i publikując case studies, artykuły lub informacje o nowościach w Twoim sklepie, zawsze przedstawiaj je jako korzyść dla członków grupy. Możesz na przykład dodać, że w danym materiale odpowiesz na pytania, które najczęściej przewijają się na grupie.

A jak promować grupę na Facebooku?

  1. Zawrzyj w jej nazwie słowa kluczowe wyszukiwane na Facebooku.
  2. Wspominaj o niej w newsletterach, stopce na stronie i artykułach.
  3. Dodaj przycisk na fanpage’u, który będzie prowadził bezpośrednio do grupy (Ustawienia fanpage’a –> sekcja “dodaj kartę” –> “grupy”).

A Ty, planujesz założenie grupy na Facebooku? A może już taką prowadzisz?

Rozmowy telefoniczne z klientami – zostań mistrzem konwersacji

rozmowa z klientem przez telefon

Rozmowa telefoniczna z klientem często okazuje się trudniejsza od tej „oko w oko”. Nie widzisz jego gestów i mimiki twarzy, a on nie widzi Twoich. Dlatego, żeby oszczędzić sobie stresu, naucz się interpretować ton rozmówcy, ale też planować i kontrolować swoje wypowiedzi. Dzisiaj o tym drugim, czyli jak rozmawiać z klientem, żeby zostać pozytywnie odebranym (i przekonać go do zakupu).

Jak się przygotować do rozmowy telefonicznej z klientem?

Jak zawsze, zacznij od podstaw. Rozmowa telefoniczna z klientem zaczyna się tak naprawdę długo przed naciśnięciem zielonej słuchawki. Przygotowanie do niej da Ci pewność siebie i pozwoli Ci pokazać się z najlepszej strony. Jak to zrobić?

Określ cel rozmowy

Rozmowa bez ustalonego celu jest jak wyjazd na wakacje bez pieniędzy. Przylecisz, wysiądziesz z samolotu… i co dalej? Zastanów się, czy zależy Ci na poznaniu klienta, a może doprowadzeniu do zakupu i miej to cały czas z tyłu głowy.

Poznaj klienta

Pokaż, że jest dla Ciebie ważny i nie traktujesz go jak kolejnego „Pana X”. Odwiedź jego stronę, zobacz, czym się zajmuje i znajdź element jego działalności (chociażby ciekawy wygląd strony), za którego możesz go pochwalić. Jeśli na początku rozmowy wspomnisz o tym, że spodobało Ci się coś podczas przeglądania jego kawałka internetu, od razu wzbudzisz w nim pozytywne emocje. Idealnie, jeśli uda Ci się znaleźć punkt wspólny pomiędzy Wami – hobby, szkołę, pracę itp.

Cały czas pracuj nad swoim głosem

Czy wiesz, że sukces rozmowy telefonicznej z klientem zależy w większości od tego, jak, a nie co mówisz? Zadbaj o:

  • miły ton głosu,
  • jego neutralną barwę,
  • głośność (nie przesadzaj ani w jedną, ani w drugą stronę),
  • mówienie wyraźnie i powoli.

WSKAZÓWKA: Najlepiej, jeśli odbierzesz telefon pomiędzy 1, a 4 sygnałem i bezwzględnie oddzwonisz, jeśli się to nie uda. Kiedy to ty wybierasz numer klienta, również przerwij połączenie po 4 sygnale, żeby nie denerwować osoby po drugiej stronie.

Jak rozmawiać z klientem, żeby wzbudzić jego zaufanie?

Przygotuj się na to, że to Ty poprowadzisz rozmowę i nie czekaj, aż klient ją rozpocznie. Chcesz o czymś porozmawiać? Zacznij temat. Nie wiesz, dlaczego zadzwonił? Zapytaj o to. Niektórzy mówią, że najważniejszy moment rozmowy telefonicznej to jej pierwsze sekundy – nie zmarnuj ich.

A co dalej?

  1. Zapomnij o nudnych formułkach. Mów naturalnie, bo rozmówca szybko wyczuje, że każde Twoje słowo jest zaplanowane.
  2. Odbierz telefon w cichym miejscu, przedstaw się i rozmawiaj jak najbardziej „po ludzku”. Używaj prostych słów zamiast branżowych zwrotów i staraj się mówić „na luzie”, nie zapominając o profesjonalizmie.
  3. Zadawaj pytania, żeby poznać klienta. Pozwoli Ci to zaprezentować ofertę (link do „Czy Ty też popełniasz te błędy podczas…”) w spersonalizowany sposób.
  4. Potwierdzaj, że słuchasz i co jakiś czas parafrazuj jego zdania, żeby mieć pewność, że się rozumiecie.

Co zrobić, żeby rozmowa telefoniczna z klientem przebiegła w przyjemnej atmosferze?

Jak rozmawiać z klientem? Pamiętaj, że, jak wszyscy ludzie, kieruje się on emocjami, nawet jeśli tego nie chce. Zadbaj o to, żeby dobrze Cię zapamiętał – to już połowa sukcesu. Przede wszystkim okaż mu szacunek, wymawiaj dobrze jego nazwisko i nigdy mu nie przerywaj.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na jakieś błędy w jego firmie lub zapytać go, co sprawia mu problem, najlepiej, zamiast mówić o tym wprost, wykorzystaj własne doświadczenia. Możesz na przykład opisać, że inne firmy z tej samej branży, z którymi współpracujesz, mają dany problem i delikatnie zapytać, czy ten klient również się z tym zmaga.

Unikaj też negatywnych słów, takich jak: „niestety”, „nie”, „nie ma możliwości”. Nie okłamuj swojego rozmówcy, ale przedstawiaj fakty jak najbardziej pozytywnie. Jeśli rzeczywiście nie możesz czegoś dla niego zrobić, od razu zaproponuj inne rozwiązanie.

Zakończenie rozmowy telefonicznej z klientem – co mówi o Tobie i Twojej firmie?

Rozmowa telefoniczna z klientem przebiegła zgodnie z Twoimi oczekiwaniami? To dobra informacja. Zła jest taka, że możesz to łatwo zepsuć ostatnimi zdaniami, które Twój klient zapamięta najlepiej. Podziękuj za rozmowę i pokaż, że zależy Ci na jego opinii, na przykład pytając, czy ma jakieś zastrzeżenie odnośnie do rozmowy.

Nie zostawiaj też klienta samemu sobie. Na koniec przejmij inicjatywę i powiedz, jakie są Wasze dalsze plany. Jeśli nie wiesz, jak rozmawiać o tym z klientem, przygotuj sobie kilka zdań, które zawsze się sprawdzą, na przykład:

– „Czy mogę zadzwonić do Pana w … o godzinie …?”

– „Jeszcze dzisiaj wyślę Panu wiadomość e-mail ze wszystkimi szczegółami i propozycją działań, dobrze?”

Podczas rozmowy notuj wszystkie szczegóły, a następnie wyślij je klientowi np. e-mailem. Pozwoli Ci to zbudować silniejszą więź, pokazać się jako profesjonalista i jeszcze raz przypomnieć o ustaleniach oraz dalszych planach.

Na koniec, pamiętaj, że zwłaszcza duże korporacje decydują się na zakup średnio po 5 kontakcie z firmą. Dlatego nie poddawaj się, daj im czas na decyzję i nie nastawiaj się negatywnie do którejś z kolei rozmowy telefonicznej z tą samą osobą. Jeśli jesteście w kontakcie, to znaczy, że proces zakupowy trwa.


A jak jest z Tobą – rozmowa telefoniczna z klientem to dla Ciebie chleb powszedni czy dopiero się tego uczysz? Powiedz o tym w komentarzu.

5 sposobów na generowanie leadów sprzedażowych. Czy znasz je wszystkie? [STATYSTYKI]

generowanie leadów

Zdobywanie kontaktów do klientów staje się coraz trudniejsze, a bez tego przecież żadna firma nigdy się nie rozwinie. Szukasz sprawdzonych sposobów na generowanie leadów sprzedażowych? Zobacz, jak robią to największe marki i dopasuj ich pomysły do strategii Twojej firmy.

Czym są leady sprzedażowe?

Leady sprzedażowe (sales leads) to, najprościej mówiąc, firmy lub osoby, które dzięki zainteresowaniu Twoimi usługami, przekażą Ci kontakt do siebie. Dzisiaj są to przede wszystkim numery telefonów i adresy e-mail. Budowanie bazy leadów sprzedażowych pozwoli Ci na szybszy i skuteczniejszy rozwój firmy. Jeżeli zrobisz to dobrze:

  • oszczędzisz na reklamie, bo zaczniesz kierować ją do sprecyzowanej grupy odbiorców,
  • Twoje działania marketingowe będą skuteczniejsze, bo wszystkie komunikaty  marki będą docierały do osób zainteresowanych ofertą,
  • klienci sami zaczną się do Ciebie zgłaszać z prośbą o kontakt – żadnych odłożonych słuchawek i nieprzeczytanych maili!

Generowanie leadów sprzedażowych a UX

UX (User Experience), czyli doświadczenia użytkowników na stronie, to element generowania leadów coraz częściej podkreślany przez marketing managerów. Nawet najciekawsze produkty lub usługi nie obronią się, jeśli znalezienie ich na stronie poprzedzą gorzkie minuty zdenerwowania.

Przede wszystkim zadbaj o intuicyjność, responsywność i łatwość obsługi Twojej witryny, bo bez tego wszystkie działania staną się marnowaniem cennego czasu.

Sprawdzone sposoby na generowanie leadów sprzedażowych

Pamiętaj, że wszystko, co robisz, powinno być dopasowane do grupy odbiorców Twojej firmy. Co więcej, to, co sprawdza się Twojej konkurencji, niekoniecznie pomoże Twojej marce. Dobrą praktyką jest inspirowanie się strategiami innych, połączone z ciągłym sprawdzaniem nowych rozwiązań, na przykład poprzez testy A/B.

1.  Formularz kontaktowy i kontakt e-mailowy

Niby oczywiste rozwiązanie, a jednak nie takie łatwe do wprowadzenia. Czy wiesz, że nawet jedno słowo w formularzu kontaktowym może znacznie zwiększyć (lub zmniejszyć) jego konwersję? Najlepsi spędzają godziny na planowaniu tych kilku zdań widocznych w jego okolicy. Zastanów się dokładnie nad:

  • kolorystyką,
  • obowiązkowymi i nieobowiązkowymi polami,
  • Call To Action, czyli wezwaniem do działania.

Często dobrym pomysłem na generowanie leadów okazuje się podanie bezpośredniego adresu e-mail. W takiej sytuacji musisz się jednak liczyć z wiadomościami, w których nie ma konkretów i przygotować się na poświęcenie więcej czasu takim klientom.

prawidlowy formularz kontaktowy

W obu przypadkach pamiętaj o szybkich odpowiedziach. Aż 89% marketerów przyznaje, że generują leady przede wszystkim poprzez pocztę internetową. Spersonalizowany e-mail zwiększy CTR wiadomości o 14%, konwersję o 10% i podwoi wskaźnik odpowiedzi. Nie zmarnuj tej okazji i nie każ klientowi długo czekać.

2. Rozmowy telefoniczne

Część internautów (nawet 40%), zamiast wymiany wiadomości woli chwycić za telefon, wykręcić numer i dowiedzieć się wszystkiego w krótkim czasie. No właśnie, krótkim.

Nieprzygotowana obsługa klienta przyniesie Ci więcej szkód niż korzyści. Zadbaj o to, żeby telefony były odbierane najpóźniej po 4 sygnale, inaczej osoba rozłączy się i w 85% przypadków już nigdy nie oddzwoni. Jeśli natomiast rozmowa przebiegnie w miłej atmosferze, a pracownik, który ją poprowadzi, będzie kompetentny, Ci sami klienci będą gotowi zapłacić nawet 25% więcej niż u konkurencji.

Brzmi przekonująco? A może być jeszcze lepiej. Jeżeli wprowadzisz na stronie firmowej przycisk “click to call”, który możesz połączyć z systemem “call back” (zostaw numer, a oddzwonimy), jej konwersja może wzrosnąć aż o 200%.

generowanie leadow call back

Ze sprawną obsługą infolinii, generowanie leadów dla Twojej firmy i jego skuteczność przekroczą Twoje wszelkie oczekiwania.

3. Newsletter na stronie

A co z internautami, którzy chcą poznać Twoją firmę i nie są jeszcze gotowi na zakupy? Podziel się z nimi swoją wiedzą, a przekonasz ich, że warto z Tobą zostać. Tak samo, jak w przypadku poprzednich punktów, skuteczny newsletter to taki, który jest dopracowany pod każdym kątem. Co raz więcej firm decyduje się na zatrudnienie copywriterów, którzy o to zadbają i nic w tym dziwnego – każde 4 zł wydane na e-mail marketing generuje średnio 170 zł zysków.

Garść statystyk:

  • e-maile powitalne są otwierane 4x częściej, a ich CTR jest 5x większy od standardowych wiadomości,
  • podanie pierwszego imienia osoby w tytule zwiększa CTR wiadomości o 22.2%,
  • 77% ludzi woli otrzymywać wiadomości o promocjach i firmie przez e-mail niż poprzez media społecznościowe.

Generowanie leadów sprzedażowych i skuteczny newsletter – to idzie w parze!

4. Newsletter na landing page

Dzięki lead magnetowi, czyli magnesowi na leady, zdobędziesz pokaźną bazę nowych kontaktów sprzedażowych. Landing page z lead magnetem to jedna z najlepszych inwestycji w rozwój firmy. Zaoferuj internautom coś wartościowego (poradnik, e-book, zniżki), w zamian za zostawienie adresu e-mail.

generowanie leadow newsletter
Przykład lead magnetu ze strony https://filipkulikowski.pl/10zasad/

Chcesz iść za trendami? Statystyki mówią, że największą konwersję generują landing page’s z… zaproszeniem na webinary. Spróbuj – a nuż okaże się, że to nowy i skuteczny sposób na generowanie leadów sprzedażowych dla Twojej firmy?

5. Płatne reklamy

Generowanie leadów sprzedażowych to niesamowicie obszerny temat, nie sposób jednak nie wspomnieć tu o prowadzeniu reklam w GoogleAds, FacebookAds i na innych portalach.  Aż 75% internautów twierdzi, że reklamy ułatwiają im znalezienie informacji, a 33% z nich klika w daną reklamę, kiedy odpowiada ona bezpośrednio na ich pytanie.

Niestety, kampanie reklamowe mają też drugą stronę medalu – ponad 70% marketerów nie potrafi określić prawidłowej grupy docelowej przekazu. Jeżeli czujesz, że możesz mieć z tym problem, zainwestuj w pomoc zewnętrznej firmy. To Ci się opłaci.

Co jeszcze może pomóc?

Dopełnieniem (a czasem nawet podstawą) generowania leadów bardzo często okazuje się pozycjonowanie strony firmowej. To właśnie dzięki niemu internauci znajdą Twoją witrynę, a stamtąd już prosta droga do zostawienia swojego adresu e-mail lub numeru telefonu. Nie jest to jednorazowa inwestycja, ale jej efekty są najbardziej długotrwałe.


A Ty, jak generujesz leady sprzedażowe dla swojej firmy?

Dlaczego twoi klienci patrzą tylko na cenę? Sprawdź, czy popełniasz 3 błędy.

cena marketing

Wyobraź sobie, że stłukł ci się kubek do kawy. Wchodzisz do sklepu z zamiarem zakupu i widzisz dwa egzemplarze, które wyglądają absolutnie identycznie – to zwykłe, białe kubki. Jeden kosztuje 5 zł, drugi 20 zł. Który wybierzesz?

Jestem prawie pewny, że tańszy. Nawet jeśli przemknie ci przez głowę myśl, że może w droższym kubku jest coś wyjątkowego, to raczej nie będziesz się nad tym dłużej zastanawiać.

Po co miałbyś płacić więcej, skoro możesz zapłacić mniej?

Cena – wredny numerek

Czy wiesz, że coś podobnego codziennie przytrafia się firmom, przedsiębiorcom i innym osobom oferującym swoje usługi? Mają do sprzedania „wyjątkowy kubek” za 20 zł, ale ich klienci i tak wybierają ten tańszy. Najważniejszym kryterium dla kupującego jest cena.

Znasz to? Masz tego dosyć? A chciałbyś to zmienić? W takim razie ten artykuł jest właśnie dla ciebie.

Najpierw musisz sobie uświadomić, że każde „Za drogo!” można pokonać. Potem omówię trzy błędy popełniane przez przedsiębiorców oraz proponowane rozwiązanie.

Uprzedzam, że to nie będą żadne „magiczne sztuczki”, które zadziałają w 3 dni. To strategia długofalowa, ale dostaniesz ode mnie wszystko, czego potrzebujesz, żeby wdrożyć jej najważniejsze założenia.

Czy „za drogo” naprawdę istnieje?

Czy faktycznie istnieje coś, co jest „za drogie”? Nie. W rzeczywistości „za drogo” oznacza „nie warte aż tyle”. Problemem nie jest cena sama w sobie, ale to, że dana rzecz nie ma dla klienta takiej wartości, jak numerek na metce!

Czasami cena naprawdę nie ma znaczenia. Nie wierzysz? Wyobraź sobie, że jest właśnie 2:30, na dworze -25°C, a ty wykończony wracasz do pustego domu. Stajesz przed drzwiami wejściowymi, wkładasz klucz do zamka i… nic. Zamek się zaciął.

Chwilę walczysz, ale uświadamiasz sobie, że nie otworzysz tych drzwi. Próbujesz się dodzwonić po kolei do wszystkich „pogotowi ślusarskich”. Bez skutku. W końcu po kilkunastu minutach ktoś odbiera, mówi, że przyjedzie – ale koszt usługi to 200 zł. Zapłacisz? Tak. Nawet, jeśli o godzinie 10:00 inny ślusarz wziąłby za tę samą usługę 80 zł.

W tym momencie bariera psychiczna pod tytułem „Brak wartości” została pokonana.

bariera za drogo

W takim razie, skoro cena nie jest największym problemem, dlaczego twoi potencjalni klienci zawsze wybierają tę firmę, która ma najtańszą ofertę – nie patrzą na twoją jakość, twoje starania, całe serce, które wkładasz w obsługę? Prawdopodobnie popełniasz jeden z trzech błędów (albo wszystkie trzy 🙂 ).

Błąd #1: Nie wyróżniasz się

Pomyśl przez moment, jak ty dokonujesz pewnych wyborów. Pamiętasz przykład o kubkach ze wstępu? Zdecydowałeś się na tańszy, czy droższy kubek?

Nawet jeśli akurat ty nie sugerujesz się przede wszystkim ceną, musisz mieć świadomość, że 99% twoich klientów wybrałoby kubek za 5 zł.m

Wniosek? Jeśli sprzedajesz dokładnie to samo i dokładnie tak samo, jak twoja konkurencja, klient nie ma żadnego szczególnego powodu, żeby kupić właśnie u ciebie – oprócz ceny. Odrzuci sprzedawców mało wiarygodnych i wzbudzających jego wątpliwości, a spośród pozostałych, tak samo profesjonalnych, wybierze po prostu najtańszego.

Dlatego mówią: „Wyróżnij się albo zgiń”. Przykre? Ale prawdziwe. A czym wyróżnia się twój produkt albo firma? Może „najwyższą jakością” albo „najlepszą obsługą klienta”?

I w ten sposób płynnie przechodzimy do błędu numer dwa.

Błąd #2: Wydaje ci się, że się wyróżniasz

Skąd wiesz, że twój produkt jest „najwyższej jakości”? W porównaniu do czego? Jak możesz to udowodnić? Czy sprawdziłeś, ile razy dany produkt wrócił do ciebie z usterką (albo nie wrócił, ale za to wrócił u konkurencji)? Czy możesz podać konkretne dane liczbowe, na przykład: Twoi pracownicy wymieniają komplet opon w 10 minut, a konkurencja w 15? Albo że opona, którą sprzedajesz, wytrzyma spokojnie 4 sezony, a opona konkurencji tylko 2?

A skąd wiesz, że oferujesz „najlepszą obsługą klienta”? Twoi pracownicy ładniej się uśmiechają? A może konkurent zaliczył jakąś wpadkę? Bo przecież ty w całej swojej karierze nigdy nie zaliczyłeś żadnej, prawda?

Jeśli w tym momencie poczułeś się jak na przesłuchaniu, to wybacz. Moim celem jest uświadomienie ci pewnej prawdy: „Najwyższa jakość” czy „najlepsza obsługa klienta” to tylko puste frazesy. Weź to na logikę: Coś, co jest tak ogólnym pojęciem, nie może być jednocześnie wyróżnikiem!

Nie możesz wierzyć, że na takich chwiejnych podstawach da się zbudować stabilny biznes. Ale tutaj mam dla ciebie dobrą wiadomość: Twoja konkurencja, z którą prowadzisz krwawą cenową wojnę, prawdopodobnie właśnie w to wierzy.

Jeśli popełniasz te dwa błędy, to – niestety – jeszcze nie masz w ręce innego argumentu niż cena. Ale cały czas jest nadzieja. Może po prostu nie wiesz, że się wyróżniasz? Nie załamuj się w tym momencie i czytaj dalej.

Błąd #3: Nie wiesz, że się wyróżniasz albo o tym nie mówisz

Błąd numer 3 popełniają firmy, które autentycznie się wyróżniają, ale nie mówią o tym albo nie mają tej świadomości.

Czy zastanawiałeś kiedykolwiek, dlaczego twoja firma jest wyjątkowa? A może jednak robisz coś ekstra, ale wydaje ci się, że to normalne? „Przecież wszyscy tak robią. Po co o tym trąbić?”. Tu leży pies pogrzebany.

Zdarzają się prawdziwi pasjonaci, którzy osiągają naprawdę spektakularne wyniki – i myślą, że dla ich klientów to oczywiste. Nigdy nie zakładaj, że klienci wiedzą o produkcie tyle, co ty. Ty jesteś profesjonalistą. Ty widzisz różnice. I to ty musisz przekazać te informacje swoim klientom, a nawet ich wyedukować, jeżeli pewne rzeczy są trudniejsze do zrozumienia.

Wróćmy na chwilę do przykładu dwóch białych kubków. Teraz wyobraź sobie, że sprzedawca udzielił ci na ich temat następujących informacji:

  • Ten za 5 zł to porcelitowy twór, który najprawdopodobniej wyszczerbi się po kilku pierwszych myciach. Po niedługim czasie używania go będziesz musiał kupić następny.
  • Ten za 20 zł jest wykonany z porcelany. Cała partia tych kubków była wypalana w temperaturze 1400°C, a 20% naczyń słabszej jakości odpadło już na tym etapie. Pozostałe 80% naczyń bez wad przeszło drugie wypalanie. Wtedy kubek, na który patrzysz, pokrył się warstwą twardego szkliwa, co sprawia, że przetrwa całe lata normalnego użytkowania.

Czy twoja decyzja byłaby taka sama, jak za pierwszym razem? Czy chętniej kupiłbyś kubek za 20 zł, chociaż jest 4 razy droższy?

Musisz więc znaleźć coś, dzięki czemu zabłyśniesz na tle konkurencji. Ten wyróżnik jest na tyle ważny, że w marketingu zyskał swoją nazwę: Unikalna Wartość Handlowa (UWH). Jak ją znaleźć?

Jak znaleźć swoją Unikalną Wartość Handlową (UWH)?

Tak naprawdę to jest temat na oddzielny artykuł. Obiecałem ci coś jednak – że już teraz dam ci to, czego potrzebujesz, aby przestać walczyć o klienta jedynie ceną. Dostaniesz więc ode mnie garść inspiracji, jak znaleźć swoją UWH.

Przejdziemy przez ten proces razem, na przykładzie sklepo-kawiarni, która oferuje kawę w ziarnach 🙂 . (Pamiętaj, że to tylko przykład. Do niektórych propozycji możesz podejść z przymrużeniem oka).

1. Rozwiąż „palący problem” swojego klienta

Co najbardziej przeszkadza klientom w twojej branży? Może ktoś chciałby kupić kawę ziarnistą, ale nie chce inwestować w młynek? Albo jeszcze nie wie, czy warto? Zaproponuj sprzedaż kawy mielonej na miejscu, na wagę.

2. Daj gratis coś, co ma dla klienta rzeczywistą wartość

Nie chodzi o długopis, kalendarzyk albo breloczek, który za chwilę gdzieś się zapodzieje. Zapakuj produkt w ładną, zamykaną hermetycznie puszkę, która na dłużej zatrzyma aromat kawy – daj ją gratis. Powiedz klientowi, żeby zawsze z nią wrócił, gdy będzie kupował u ciebie kawę. (Większe puszki możesz przy okazji wprowadzić do sprzedaży, prawda?)

3. Zmień grupę docelową

Ktoś kocha smak kawy, ale ma nadciśnienie? To bardzo nieszczęśliwa i pomijana przez kawowych producentów grupa ludzi. Zadbaj, żeby dostali kawę o obniżonej zawartości kofeiny! (Tylko nIe zapomnij ich o tym powiadomić, na przykład na forum dla ludzi z nadciśnieniem 🙂 ).

4. Zaskocz klienta nietypowym czasem albo miejscem dostarczenia produktu

Zaproponuj dostarczenie świeżej porcji kawy w ziarnach do domu albo miejsca pracy klienta o 7:00. I zmiel ją na miejscu. (To jest propozycja ekstremalna, ale na pewno zaskakująca).

5. Znajdź swoją niszę

Chyba jeden z bardziej oczywistych pomysłów – kawa „100% vegan friendly”. Latte dla wegan? Sojowe, oczywiście!

6. Daj gwarancję satysfakcji, którą można zmierzyć

Zaproponuj: Jeśli po naszej kawie ciśnienie nie wzrośnie ci z 100/60 do 120/80 w ciągu 20 minut, dostaniesz zwrot pieniędzy. Albo drugą kawę gratis.

7. Zostań branżowym guru

Może postawisz sobie za cel, żeby stać się ekspertem, który potrafi rozpoznawać 100 rodzajów kawy po zapachu? Opinia eksperta to coś, na co pracuje się dłuższy czas – dlatego im wcześniej się za to zabierzesz, tym lepiej dla ciebie (i gorzej dla twojej konkurencji!).

Jeśli nie znajdziesz czegoś, co cię wyróżnia i cała twoja komunikacja będzie się opierała na obniżkach ceny, klienci pójdą tam, gdzie jest taniej. Nie chcę sugerować, że nie możesz używać ceny jako argumentu. Nie używaj jej jako jedynego argumentu! Stwórz ofertę promocyjną w stylu: „Teraz cena jest superatrakcyjna, ale tylko przez 7 dni. Potem będzie drożej”.

unikalna wartość handlowa przyklad
Unikalne wartości handlowe produktów firmy Yush

Gdy klienci znają twoją wartość, przestają patrzeć tylko na cenę

Czas na podsumowanie. Jeśli miałbyś zapamiętać tylko 3 najważniejsze myśli z tego artykułu, wybierz te:

  • Tak naprawdę produkt czy usługa nie są za drogie, ale w oczach klienta nie mają wartości odpowiadającej cenie, którą proponujesz.
  • Jeśli musisz walczyć o klienta ceną, prawdopodobnie popełniasz te błędy: Nie wyróżniasz się, wydaje ci się, że się wyróżniasz albo nie wiesz, że się wyróżniasz.
  • Żeby wyrwać się z bezsensownej walki przy pomocy cen, musisz znaleźć swoją UWH (Unikalną Wartość Handlową).

Jeśli to zrobisz, twoi klienci przestaną patrzeć tylko na cenę produktu. Zamiast tego zaczną zwracać uwagę na rzeczywistą wartość tego, co im oferujesz. Więc na co czekasz? Do dzieła!

Marketingowy potencjał TikToka

tiktok - platoforma social media

Zastanawiasz się, jak wybić swoją markę na rynku, skupić wokół niej społeczność i sprawić, że stanie się rozpoznawalna? Podążaj za trendami, m.in. aplikacją TikTok, w której marketing przyjmuje zupełnie nową formę. Zobacz, jak wykorzystać jej potencjał.

Czym jest TikTok?

TikTok to aplikacja, której używa 600 milionów ludzi na świecie każdego miesiąca, a ta liczba wciąż rośnie. To już 30% wyniku YouTube’a, który powstał w 2005 roku, podczas gdy TikTok ma dopiero 4 lata.

Korzystanie z TikToka (dawniej Musical.ly) polega na nagrywaniu 15-sekundowych filmików z podkładem muzycznym. Ten czas nie jest przypadkowy – osoby urodzone po 2000 roku są w stanie skupić się dokładnie tyle czasu na jednej rzeczy.

To proste w obsłudze rozwiązanie znajduje się gdzieś pomiędzy YouTube’em (nastawionym na dłuższe wideo), a Instagramem i InstaStory (które znika po 24 godzinach). Można je też porównać do połączenia Snapchata i Spotify. Najpierw podbiło serca pokolenia Z, a później zaczęło docierać również do nieco starszych użytkowników.

Potencjał marketingowy TikToka

Doświadczony marketingowiec szybko wyłapie ogromny potencjał, jaki drzemie w tej aplikacji. Pokolenie Z nie jest oczywiste. Tworzy własny świat, generuje nowe trendy i ignoruje reklamy. Mimo ogromnych starań dotarcie do młodych ludzi nie jest łatwe.

A gdyby tak:

  • zacząć mówić ich językiem,
  • przestać „bombardować” ich reklamami bezpośrednimi i zacząć wzbudzać ich zaufanie,
  • wydać na reklamę mniej i dotrzeć do grupy odbiorców niemal natychmiast?

To wszystko jest możliwe na TikToku.

Przede wszystkim, TikTok to platforma, na której marki mogą budować swoje społeczności. Pomaga w tym wprowadzenie „w obieg” unikalnych hashtagów przypisanych do danej firmy lub inicjatywy. Pod tym względem  wygrywa np. z Instagramem, gdzie hashtagi już dawno straciły na znaczeniu. Na TikToku twórcy muszą zmieścić się z opisem filmów w 100 znakach, co nie pozwala przesadzić z ich ilością.

Dzięki tej unikalności hashtagów nawet najmniejsze marki mogą szybko znaleźć się w proponowanych wideo dla tysięcy osób. TikTok wydaje się więc świetnym narzędziem zarówno dla większych, jak i mniejszych firm. Ze względu na rosnące zainteresowanie tą platformą, niektórzy zaczynają już mówić o „TikTok marketingu”.

Zyskuje on popularność wśród marketerów niemal z dnia na dzień. Jedną z większych kampanii zorganizowała na nim Coca-Cola, wprowadzając hashtag #ShareaCoke i oferując wybranym użytkownikom spotkanie z Jasonem Derulo. Na polskim rynku popularny stał się hashtag #spodziewanki, wprowadzony przez  RTV Euro AGD we współpracy z popularnymi influencerami.

hashtagi na tiktoku

A skoro już jesteśmy przy influencerach, to jak wygląda reklama na TikToku?

Rodzaje reklam na Tiktoku

Marketing na TikToku ma jedną, najbardziej zauważalną przewagę nad innymi rozwiązaniami – jest tańszy. Platforma nie przewiduje na razie możliwości wyświetlania użytkownikom standardowych reklam w trakcie oglądania filmów (chociaż chodzą słuchy, że ma się to zmienić). Zamiast tego, oferuje wprowadzenie:

– brand takeover, czyli reklamy, która pojawi się po otwarciu aplikacji,

– brand lenses, czyli filtra marki dostępnego przy tworzeniu filmów,

– infeed native content, czyli pełnoekranowej, kilkunastosekundowej reklamy,

– hashtag challenge, czyli hashtagów, które zainspirują twórców i wypromują markę.

W skutecznej kampanii na TikToku nie może też zabraknąć influencer marketingu. Jak już było wspomniane, młodzi ludzie nie ufają firmom. Są natomiast skłonni kupić rzeczy, o których mówią ich idole. Jeżeli planujesz rozpocząć taką kampanię, oprócz filmików z firmowego konta, zadbaj też o promocję przez influencerów – to oni wciąż grają na TikToku pierwsze skrzypce.

Minusy TikToka z marketingowego punktu widzenia

Reklama na TikToku ma swoje wady. Czasami wynikają one z samej idei platformy, a czasem wydają się niedociągnięciem związanym z nieprzygotowaniem twórców na wprowadzenie na niej reklam. Z czym musisz się liczyć, jeśli zdecydujesz się na taką formę marketingu?

Brak wyników

Niestety, TikTok nie udostępni Ci żadnych statystyk związanych ze współpracą z influencerami. W tej sytuacji zostanie Ci tylko przyglądanie się wynikom sprzedaży i szacowanie, jaki wpływ mogła mieć na nie dana kampania.

Niemożliwość określenia grupy docelowej

To, jak na razie, jedyna duża platforma, która nie daje możliwości kontrolowania, do kogo dotrze Twoja reklama. Nie dowiesz się nawet, skąd pochodzą jej odbiorcy, więc określenie persony firmy nie ma dla marketingu na TikToku większego znaczenia.

Krótkie przekazy

Wideo na TikToku może trwać maksymalnie 15  sekund, a jego opis może zawierać jedynie 100 znaków. Jest to jednocześnie plusem, bo całość staje się konkretna, jak i minusem, bo nie ma w niej miejsca na bardziej wymagające filmy.

Wiek

Aż 41% użytkowników TikToka ma od 16 do 24 lat, a jego najpopularniejsi influencerzy nie osiągnęli jeszcze pełnoletności. Miej to na uwadze – nie znajdziesz tam klientów z wyższej grupy wiekowej.


Myślisz, że TikTok to drzwi do marketingu przyszłości czy aplikacja, która straci swoją popularność podobnie do Snapchata? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Mała wielka decyzja, czyli kolory w marketingu

kolory w marketingu

Istnieją takie zagadnienia, z których konsumenci często nie zdają sobie sprawy, a które bardzo silnie na nich oddziałują. Kolory odgrywają w marketingu niesamowicie istotną rolę. Badania pokazują, że aż 65% klientów uważa go za najważniejszy element podczas kupowania produktów. Jak wybrać kolory, które pomogą w sprzedaży?

Jak działają kolory w marketingu?

Psychologia kolorów rozwija się w szybkim tempie. Dzisiaj wiemy, że odpowiednio dobrane barwy:

  • zwiększają konwersję strony (nawet o kilkadziesiąt procent),
  • pobudzają do działania (zakupu, kliknięcia w przycisk lub wykonania telefonu),
  • budują rozpoznawalność marki.

Badacze dowiedli też, że kolory działają na odbiorców nie tylko od strony psychologicznej, ale również fizycznej (np. przyglądanie się kolorowi czerwonemu przyspiesza bicie serca). Okazuje się jednak, że ich dobór nie jest taki prosty, zależy od wielu czynników i, nieprzemyślany, potrafi wręcz zniechęcać do kontaktu z firmą.

Na jakiej podstawie wybierać kolory w marketingu?

Zgadywanie i stosowanie metody prób i błędów nie jest najlepszym pomysłem. Zanim spojrzysz na paletę barw, przeanalizuj jeszcze raz personę Twojej firmy.

Jest kobietą czy mężczyzną?

Po pierwsze, płeć piękna rozpoznaje więcej kolorów, podczas gdy mężczyźni skupiają się raczej na barwach podstawowych. Poza tym badania pokazują np., że pierwsza grupa nie przepada za pomarańczowym i szarym, a druga za fioletowym i brązowym.

W jakim jest wieku?

Kolory identyfikacji wizualnych firm skrajnie różnią się od siebie, w zależności od ich grup docelowych. Udowodniono, że najmłodsi uwielbiają żółty, młodzież pomarańczowy, a starsi ludzie cenią sobie stonowane kolory.

Gdzie mieszka?

Zwróć uwagę na to, jak poszczególne kolory są odbierane w różnych krajach i kulturach, szczególnie jeśli planujesz działalność za granicą. Najlepszym przykładem jest kolor biały, który w Europie wywołuje pozytywne emocje, a w wielu krajach azjatyckich odnosi się do śmierci.

Zastanów się też, z czym ma się kojarzyć Twoja firma. Powinna być postrzegana jako luksusowa, przyjazna, a może ekologiczna? Oczywiście, że wizerunek marki buduje się latami, ale odpowiednie kolory to dobry start.

Kolory, które wybierzesz, muszą się uzupełniać na palecie barw według jednego z pięciu schematów:

– kolory analogiczne (pokrewne) – znajdują się obok siebie,

– kolory triadyczne – równomiernie oddalone od siebie (zazwyczaj tworzą trójkąt),

– kolory dzielące – uzupełniające – dzielą się na jeden główny i inne mniej nasycone kolory, znajdujące się niedaleko siebie,

– schemat prostokąta – stworzony z 2 par kolorów uzupełniających

– schemat kwadratu – 4 kolory oddalone od siebie w równych odległościach.

Brzmi skomplikowanie? Spokojnie, możesz skorzystać z internetowych „doradców”, np. strony https://www.colorhexa.com/, która dobierze do danego koloru inne, uzupełniające lub witryny https://www.pinterest.com/, na której użytkownicy za darmo dzielą się inspiracjami dotyczącymi połączeń kolorów.

kolory uzupelniajace
Przykłady kolorów uzupełniających ze strony www.colorhexa.com

Co oznaczają poszczególne kolory w marketingu?

Czarny

Elegancja, luksus, wysoka jakość. To kolor dla Ciebie, jeśli chcesz przedstawiać markę jako godną zaufania i prestiżową. Świetnie sprawdza się w połączeniu z białym, który daje poczucie balansu i elegancji.

Niebieski

Najpopularniejszy kolor wśród marek – nic w tym dziwnego. Przepadają za nim zarówno mężczyźni, jak i kobiety, a w zależności od doboru reszty barw, może trafiać do starszych i młodszych. Kojarzy się ze spokojem, profesjonalizmem i zaufaniem.

Zielony

To przede wszystkim natura i ekologia, ale też bezpieczeństwo. Sprzedajesz produkty ekologiczne? A może chcesz podkreślić gwarancję (np. w produktach bankowych)? Wykorzystaj kolor zielony.

Żółty

Idealny do promowania usług i produktów dla dzieci oraz wycieczek. To kolor luzu, szczęścia i ostrożności jednocześnie. Dlatego oprócz przywoływania wspomnień słonecznych wakacji, pobudza też do jak najszybszego podjęcia decyzji. Jest natomiast zdecydowanie odradzany przy produktach luksusowych.

Pomarańczowy

Energia, radość i impulsywne zachowania. Czy istnieje kolor bardziej oddający młodość? Jego obecność skłania do szybkich zakupów i sugeruje niższe ceny. Co ciekawe, zwiększa też apetyt.

Czerwony

Kojarzony zarówno z miłością i pożądaniem, jak i z niebezpieczeństwem i szybkim działaniem. Zastanów się nad nim, jeśli sprzedajesz produkty dla par lub takie wywołujące przypływ adrenaliny, np. szybkie samochody czy napoje energetyzujące.

WSKAZÓWKA: Pamiętaj, żeby stosować te same kolory wszędzie, gdzie obecna jest Twoja marka – na stronie internetowej, fanpage’u, ale też wizytówkach. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie modyfikowania ich, w zależności od produktu czy usługi (robi tak np. firma Nike).


A Ty, jakie kolory wybrałeś lub wybierzesz i co chcesz nimi przekazać?

Jak zwiększyć ruch dzięki SEO i silnej marce

silna marka

SEO stanowi solidny fundament wszystkich działań marketingowych. Jak wszystko w naszym świecie, SEO także ewoluuje, ponieważ adaptacja jest kluczem do sukcesu. Dlaczego? Ludzkość zdominowała wszystkie inne gatunki żyjące na naszej planecie, głównie dzięki temu, że potrafiła (i wciąż potrafi) przystosować się do zmian, lub sama implementować pożądane zmiany w otaczającym ją środowisku. Faktem jest, że jedynie niewielki procent populacji posiada umiejętności i/lub cechy charakteru pozwalające na pociągnięcie za sobą mas i pchnięcia do przodu świata.

Wszystko ewoluuje, a życie na Ziemi zmieniło się całkowicie w erze Internetu. Proces zmian dotyczy także metod marketingowych, w tym SEO. Dlaczego ma to kluczowe znaczenie? Teraz praktycznie każdy ma szansę na skuteczną komunikację o sobie, swoich usługach czy produktach. Problemem nie jest dotarcie do odbiorców. Problemem jest zyskanie ich uwagi na dłużej. Zmienia się nasza percepcja, ale nie ulegają zmianie nasz instynkty. Dowiedz się, jak wykorzystać wiedzę o naszych mózgach by osiągnąć sukces.

Zdekoduj ludzki mózg i rozbij bank

Nasz mózg każdego dnia odbiera tysiące, jak nie miliony, bodźców i informacji. Jest ich coraz więcej, jako że żyjemy w czasach, w których praktycznie każdy ma dostęp do Internetu. Bodźce płyną do nas również z otaczającego nas „analogowego” świata. Gdybyśmy mieli szczegółowo analizować każdą informację, każdy szczegół, koszt energetyczny takich akcji byłby niewyobrażalny. Nasze organizmy funkcjonują w zgoła inny sposób – nasz umysł automatycznie filtruje informacje, nasze reakcje są instynktowne. To zdecydowanie ułatwia nam życie. Podziękujmy ewolucji.

A teraz czas na konkrety.

Steven Reiss, psychiatra i psycholog na Uniwersytecie Ohio, jest jednym
z ekspertów w swojej dziedzinie. W swojej książce „Who am I?” opisuje schematy naszych zachowań oraz determinanty, które nami kierują. Na podstawie wieloletnich badań wiemy, że nasz mózg w 97% procentach działa automatycznie, pozostałe 3% to tak zwana „racjonalna część”. Żyjemy w czasach, gdzie informacje są dostępne na wyciągnięcie ręki, dosłownie.

Ile czasu zajmuje Ci decyzja, czy scrollujesz dalej, czy poświęcasz czas na czytanie posta, artykułu, opisu produktu? Niewiele, prawda? Najcenniejszą walutą w XXI wieku jest czas, więc sedno tkwi w tym, by przyciągnąć uwagę. Nie jest już sztuką dotrzeć do odbiorców. Sztuką jest zdobyć ich zainteresowanie. Te wspomniane 3% uruchamiamy, gdy mamy podjąć ważną dla nas decyzję zakupu. Choć bliższe prawdy jest stwierdzenie, że „racjonalna” część mózgu szuka potwierdzenia dla decyzji już podjętej, przez te pozostałe 97%.

Co kieruje nami w tym procesie? Emocje. Spróbuj sięgnąć pamięcią wstecz
i przypomnieć sobie ważną dla Ciebie chwilę z dzieciństwa. To na pewno moment, który zrobił na Tobie wrażenie, pozytywne lub negatywne, ale na pewno na tyle silne, by utkwiło Ci na zawsze w zasobach wspomnień. Jak to się ma do SEO? Czytaj dalej.

Buduj świadomość marki lub zgiń na rynku

Ktoś mówił, że życie nie jest usłane różami? Jest, jak najbardziej – mnóstwo kolców, mało płatków. Biznes to nie zabawa. Najważniejsze to nie tylko zaistnieć na rynku, ale także utrzymać swoją pozycję. Jaki pierwszy obraz przychodzi Ci do głowy, gdy padnie hasło „Święty Mikołaj”? Starszy, brodaty jegomość, w czerwono-białym stroju? Dobrotliwy staruszek, z zaróżowionymi policzkami, siedzący w saniach zaprzęgniętych w renifery? To proszę, spójrz na „Świętego Mikołaja” i poświęć chwilę na refleksję. Dostrzegasz różnice? Obraz, który pojawił się w Twojej głowie, to postać stworzona przez…koncern Coca-Cola. Na stałe zagościł w kulturze masowej i to praktycznie na całym świecie. Oto prawdziwa siła marki. Dlatego warto poświęcić czas i energię na pozycjonowanie Twojej marki. Nie jest istotne, czy produkujesz wycieraczki i planujesz eksportować je do Australii, czy zakładasz start-up działający w obszarze wystawiania opinii dla miejscowych żłobków.

Musisz zaistnieć w umysłach Twoich odbiorców, i nie dotyczy to tylko ściśle sprecyzowanej grupy docelowej. To wymaga zarówno stworzenia strategii, jak i sprawnej egzekucji zaplanowanych działań. Każdy, od jednoosobowej firmy, po wielkie korporacje, ma jeden cel (oprócz generowania przychodu, ma się rozumieć). To znalezienie się w świadomości konsumentów. Niekoniecznie nawet na pierwszym miejscu, ale w pierwszej trójce. Bo konsumenci kochają swoje wybrane marki. Strategia i egzekucja. Chcesz wiedzieć, dlaczego? Interesuje Cię jak to zrobić? Czytaj dalej.

Technologie ułatwiają nam życie i podejmowanie decyzji

Dzięki technologiom, nasze życie staje się prostsze.
A ponieważ – jak już wspomnieliśmy wyżej – czas jest najcenniejszą walutą, sprowadza się to do tego, że przyspieszają m. in. proces podejmowania decyzji. Zapytajcie swoich rodziców, czy piętnaście lat temu pozwoliliby swojemu dziecku (czyli Tobie) wsiąść do samochodu z całkowicie obcym facetem? Wątpię. Pomyśl teraz – Uber. Świat się zmienia, dzięki technologiom.

Czy kilkanaście lat temu decyzja w sprawie wyboru obiadu lub miejsca do spędzenia romantycznej kolacji (wraz z rezerwacją stolika) zapadłaby w kilka minut, lub nawet sekund? Raczej nie. Kilka ruchów po ekranie i temat załatwiony. Przyszłość jest teraz, a zmiany trwają. Dzisiaj nie musimy „marnować” czasu nawet na klikanie i scrollowanie w telefonie, są przecież wirtualni asystenci – na przykład Siri od Apple, czy Alexa od Amazon.

Jak to się ma do SEO?

Konsumenci nadal weryfikują opinie o produktach i usługach w Internecie, chyba że znają markę tak dobrze, że wybierają ją automatycznie. Pamiętasz, 97% mózgu to załatwia. Idąc tropem rozwoju technologii, widać zmiany w tzw. „ścieżce zakupowej klienta”. Teraz nie zaczyna się ona przed kolorową witryną sklepu i kończy w momencie przekazania pieniędzy przy kasie. Załóżmy, że założyłeś browar i kręci Cię produkcja unikatowych piw craftowych, a najbardziej w stylu IPA. Już niebawem sytuacja będzie taka: konsument powie do wirtualnego asystenta „Siri, zamów mi piwo craftowe”. Sedno – ma powiedzieć „Siri, zamów mi piwo Szalony Chmielarz”. Ma wiedzieć, że chce Twoje piwo, nie jakiekolwiek piwo craftowe. Przygotuj sobie grunt do biznesu zawczasu. Zbuduj pozycję swojej marki. Poświęć czas na zoptymalizowane SEO, abyś znalazł się wysoko w wyszukiwaniach, gdy klienci będą chcieli Cię znaleźć.

SEO kiedyś i dziś – co się zmieniło?

Większość ludzi, gdy słyszy o SEO, myśli o słowach kluczowych, skomplikowanych wykresach, czy liniach niezrozumiałego kodu na Google AdWords. To było w latach ’90, od tego czasu technologie poszły naprzód. Nadal silniki wyszukiwarek wykorzystują algorytmy do analizowania danych, tyle że liczą się już nie słowa czy frazy kluczowe, a kontekst. Mało tego, już prawie dekadę temu samo Google w ciągu roku wprowadziło ponad 500 zmian algorytmów (co daje nam około 1,5 zmiany dziennie!), a w roku 2018, było to już 3234 zmian (średnio 9 dziennie!).

Rozwój sztucznej inteligencji i jej zastosowanie w praktycznie każdej sferze życia czyni ją nieodłączną częścią świata XXI wieku. Jedną z największych zmian wprowadzonych przez Google, jest E-A-T. Żargon w obszarze IT jest pełen akronimów, ale ten został wprowadzony przez samo Google i odnosi się do „Expertise”, „Authority” i „Trustworthiness”. Jak to się przekłada na SEO? Więcej przeczytasz tutaj.


W dzisiejszych czasach liczy się dobry content, który przyciąga użytkowników, nie sama czysta treść na stronie. Aby przebić się i utrzymać na powierzchni rynku, trzeba istnieć w sieci w wielu kanałach, być aktywnym, prezentować unikatowe informacje z ciekawą oprawą graficzną (algorytmy nie przyjmą skopiowanych treści, choćby najgenialniejszych) i dawać wartość użytkownikom. Jasne, wiele tematów można załatwić samemu, ale to wymaga czasu i energii. A czas, to… tak, dokładnie, najcenniejsza waluta. Dlatego warto skorzystać z pomocy profesjonalistów, bo sukces to wypadkowa efektywnych działań zespołu. Ciekawe treści przyciągną odbiorców, SEO pomoże Ci generować ruch, zwiększać zasięgi i – co najważniejsze – zaistnieć Twojej marce w świadomości potencjalnych i istniejących klientów.

Skuteczne pozycjonowanie stron www – czynniki rankingowe istotne obecnie – cz. 1

Skuteczne pozycjonowanie stron www - czynniki rankingowe istotne obecnie – cz. 2

Google ma ponad 200 czynników rankingowych – ich przestrzeganie ma zagwarantować wysoką pozycję w wynikach wyszukiwania. Jednak, każdy kto zajmuje się pozycjonowaniem stron internetowych doskonale wie, że spełnienie wszystkich oczekiwań Googla i optymalizacja dla wszystkich czynników nie jest raczej możliwa. Warto zatem znaleźć kilka lub kilkanaście najważniejszych czynników i skupić się w szczególności na ich realizacji.

Jawne czynniki rankingowe

Pytania skierowane do pracowników Google o czynniki rankingowe padają bardzo często. Jak można się spodziewać, odpowiedzi nie są zbyt konkretne.

John Mueller, starszy webmaster i analityk trendów w Google, na pytanie o najważniejsze czynniki, odpowiada: Awesomeness. Cóż, trudno zdefiniować czynnik pod nazwą wspaniałość – można jedynie przypuszczać, że strona ma być ciekawa, inspirująca. Możemy jednak znaleźć nieco dokładniejsze odpowiedzi. Jednej z nich udzielił Gary Illyesa:

Z tych dwóch odpowiedzi można wyczytać, że niesamowite strony to takie, które (których treści) jak najdokładniej odpowiadają zapytaniom użytkowników. Na tej podstawie można zatem wybrać kilka naprawdę ważnych czynników  rankingowych, które mogą pomóc w pozycjonowaniu strony internetowej. Skupię się przede wszystkim na czynnikach związanych z treścią, linkami zwrotnymi, doświadczeniami użytkownika i bezpieczeństwem, czynnikami technicznymi i optymalizacją strony.

Treść

Treść zamieszczana na stronie jest ważna zarówno dla robotów Google, które szczegółowo analizują stronę, jak i dla użytkowników, którzy chcą znaleźć na Twojej stronie pożądane informacje. Jeżeli treść nie będzie odpowiednio dobra, użytkownik bardzo szybko opuści stronę – wysoki współczynnik odrzuceń nie świadczy dobrze o stronie – pamiętaj o tym! Aby pozycjonowanie strony przebiegało pomyślnie należy dołożyć wszelkiej staranności, aby treści były na wysokim poziomie, a przynajmniej, by spełniały najważniejsze założenia. Ato one:

Słowa kluczowe możemy podzielić na: brandowe, ogólne, long-tail. Ich wybór powinien być dobrze przemyślany i dopasowany do profilu oraz do miejsca (zasięgu) prowadzonej działalności. Jeżeli chodzi o narzędzia do analizy słów kluczowych, to na pewno bardzo pomocą będzie sama wyszukiwarka Google. Sugestie wyszukiwarki mogą nam wiele powiedzieć – zarówno te znajdujące się pod listą wyszukiwania…

… jak i te wyświetlane pod polem służącym do wpisywania  słów kluczowych:

Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z wielu dostępnych narzędzi wyspecjalizowanych w wyszukiwaniu słów kluczowych. Oczywiście warto korzystać z Planera słów kluczowych, a także z Keyword Tool, czy  Ahrefs – narzędzia przydatnego nie tylko do wyszukiwania słów kluczowych, ale również badania konkurencji i sprawdzania linków:

Uwaga! W treści nie należy „upychać” zbyt dużej ilości słów kluczowych! Warto umieszczać je z umiarem, posługując się dodatkowo innymi, pokrewnymi słowami – synonimami.

  • Treści powinny być dopasowane pod wyszukiwanie głosowe

Obecnie, kiedy wiele osób ma dostęp do Internetu za pośrednictwem tabletów, telefonów komórkowych, smartfonów i innych urządzeń przenośnych, zmienia się również sam proces wyszukiwania. Z badania przeprowadzonym przez CBOS „korzystanie z Internetu” wynika, że aż 99 % przebadanych osób w wieku 18-24 lat korzystka z Internetu wykorzystując urządzenia mobilne. Niewiele niższy procent jest w grupach od 25 do 34 i od 35 do 44 lat – nie schodzi on poniżej 80%! W grupie powyżej 45 lat do korzystania z urządzeń przenośnych podłączonych do sieci przyznaje się ponad 70%. Mobilność sprawia, że zmienia się sposób wyszukiwania informacji. Coraz częściej korzystamy z wyszukiwania głosowego. Wg Google 25% wyszukiwani z urządzeń z Androidem, stanowią wyszukiwania głosowe – a można się spodziewać, że procent ten będzie się zwiększał. Warto zwrócić uwagę, że zapytania głosowe są bardziej naturalne, aniżeli zapytania wpisywane ręcznie. Dlatego, tworząc content na stronę, powinniśmy mieć to na uwadze! Więcej na temat wyszukiwania semantycznego i rozumienia języka naturalnego przez roboty Google, znajdziesz TU.

  • Treści ciekawe dla odbiorcy

Treść powinna być angażująca. Odbiorca powinien być „wciągany” w treść artykułu. Użycie filmów, grafik i zdjęć, a także punktorów i wyróżnień to bardzo dobry pomysł. Należy jednak używać tych zabiegów z wyczuciem – nie powinny dominować nad treścią. A w jaki sposób budować treść? Najlepiej trzymać się zasady przechodzenia od najważniejszych informacji, do ważnych szczegółów, kończąc uogólnieniami – takie działanie na pewno wzmocni pozycjonowanie strony internetowej.

  • Optymalizacja formatu – nagłówki

Zarówno ROBOTY Google jak i użytkownicy chcą dotrzeć do najważniejszych informacji na stronie szybko. Aby to osiągnąć warto stosować nagłówki: H1, H2 I H3. H1 to nagłówek pierwszy – oznaczamy nim tytuł i może pojawić się na podstronie tylko raz. W każdym nagłówku powinno znaleźć się słowo kluczowe.

Linki zwrotne

Kolejnym ważnym czynnikiem są linki zwrotne. Bez nich pozycjonowanie stron www zazwyczaj po prostu nie jest skuteczne. Problem jednak polega na tym, że nie wystarczy mieć wielu linków – ważne jest, aby linki były naprawdę mocne, a więc pochodziły z uznanych serwisów internetowych.

Unikaj szczególnie:

  • Linków pochodzących z niskiej jakości katalogów.
  • Linków z serwisów o niskiej jakości.
  • Linków znajdujących się w otoczeniu automatycznie wygenerowanych treści i treści spamerskich.

Warto kontrolować linki i sprawdzać, gdzie się znajdują. Jeżeli ich otoczenie jest – najprościej mówiąc – mało ciekawe, warto poprosić o usunięcie linków. Gdzie pozyskiwać linki zwrotne? Dobrze jest prowadzić bloga i umieszczać na nim linki, warto podjąć współprace z blogerami. Ponadto, warto wspierać się dobrymi narzędziami. Do najpopularniejszych należy MajesticSEO oraz Ahrefs. Korzystając z tych programów możesz w szybki sposób poznać dane o liczbie linkujących domen, liczbie linków, rodzajach linkujących domen, liczbie linków follow i nofollow, a także o liczbie linków tekstowych i graficznych.


Zachęcamy do zapoznania się z 2 częścią artykułu , w którym omówimy kolejne czynniki rankingowe.

Pozycjonowanie stron www – 4 sposoby na poprawienie pozycji strony w Google – cz. 2

Optymalizacja strony internetowej, która została opisana w pierwszej części artykułu, jest jednym z najistotniejszych elementów, mających wpływ na skuteczne pozycjonowanie stron www. Jednak, warto skupić się również na kilku innych kwestiach, które również mogą być pomocne podczas pozycjonowania strony www. Przydatna może okazać się analiza danych Google Analytics, odpowiednie linki zwrotne oraz dobre poznanie algorytmów Google.

Pozycjonowanie strony www a otoczenie algorytmami Google

Pozycjonowanie strony www w otoczeniu algorytmów Googla, które wciąż analizują stronę pod wieloma różnymi względami, jest bardzo trudne. Pozycjonując strony internetowe, należy pamiętać przede wszystkim o przestrzeganiu zasad i wskazówek dla webmasterów (warto również poznać czynniki rankingowe).

Jednymi z najbardziej znanych algorytmów Google są:

Zachęcam do zapoznania się z artykułami dotyczącymi poszczególnych algorytmów, w których znajdują się wszelkie niezbędne informacje.

Niestety, zmiany w algorytmach pojawiają się bardzo często i nie o wszystkich jesteśmy informowani. Dlatego, należy być czujnym i wciąż analizować, co dzieje się z naszą stroną. Każde wahanie i spadek w rankingu wyszukiwania może świadczyć o tym, że strona wymaga wdrożenia pewnych zmian.

Linki zwrotne a pozycjonowanie stron www

Im większa liczba linków zwrotnych do naszej witryny, tym większa szansa na to, że strona pojawi się wyżej w wynikach wyszukiwania. Idealnym stanem rzeczy dla Google, byłoby, gdyby do naszej strony prowadziły wyłącznie naturalne linki. Niestety, jak dobrze wiadomo, jest zadanie trudne.

Linki zwrotne (nazywane również backlinkami) powinny pochodzić z jak najsilniejszych domen – jeżeli autorytet domeny jest silny, wtedy większa szansa na lepszy wynik w SERP-ach. Zanim Google wprowadziło algorytm Pingwin w 2012 roku, linkowanie było bardzo proste. Osoby zajmujące się pozycjonowaniem stron internetowych wykonywały wiele działań zmierzających ku tworzeniu jak największej ilości linków prowadzących do strony. Jednak, po wprowadzeniu algorytmu Pingwin, podejście do linkowania uległo diametralnej zmianie: dziś liczą się linki mocne, z wartościowych serwisów.

Narzędzia przydatne do analizy linków

Google Webmaster Toolsnarzędzie Googla, które warto wykorzystywać, ponieważ podaje niemal w pełni dokładną liczbę linków,

Ahrefsnarzędzie bardzo przyjemne do pracy. Z jego wykorzystaniem możemy sprawdzić informacje o licznie linkujących domen, o liczbie linków, licznie linków follow i nofollow, liczbie linków tekstowych  i graficznych, a także rodzajach domen, które linkują.

Majestic SEO – ceniony za dokładność, zwłaszcza w kwestii przedstawiania anchor textów. Ponadto, narzędzie to posługuje się własnymi wskaźnikami Trust Flow oraz Citation Flow:

Jak zdobywać linki zwrotne?

Istnieje wiele sposobów na zdobycie linków zwrotnych. Poniżej przedstawiam tylko kilka z nich:

  • Budowa własnych, mocnych serwisów Content Marketingowych.
  • Wymiana linków (ostrożna!) – wyłącznie ze stron podobnych tematycznie.
  • Wpisy gościnne, ale tylko na wartościowych stronach.
  • Strona polecana przez autorytet w sieci.
  • Fora internetowe.
  • Dobre i wartościowe katalogi, np. katalog DMOZ.

Google Analitytics w służbie pozycjonowania

Dane z Google Analytics mogą być bardzo przydatne podczas pozycjonowania strony www. Ich analiza oraz wprowadzenie ewentualnych działań, może przynieść bardzo pozytywne skutki. Na co zwrócić uwagę analizując dane?

Ruch organiczny

Jest to jeden z najważniejszych czynników, jeżeli chodzi o pozycjonowanie strony internetowej. To dzięki niemu wiesz,  jaka jest liczba użytkowników odwiedzających Twoją stronę, za pośrednictwem wyszukiwarki Google. Wystarczy, że zalogujesz się na swoje konto Google Analitics.

Ruch mobilny

Kolejny ważny czynnik – dane o ruchu mobilnym, dostarczają informacji o tym, ilu użytkowników odwiedza Twoją stronę z urządzeń mobilnych. Jeżeli ruch mobilny jest duży, koniecznie należy sprawdzić współczynnik odrzuceń. Jeżeli on również jest duży, to oznacza, że koniecznie należy poprawić wersje mobilną strony. Wyjście naprzeciw użytkownikom urządzeń mobilnych, ma pozytywny wpływ na pozycjonowanie strony www.

Współczynnik odrzuceń

Dzięki niemu możesz dowiedzieć się, jak dużo osób odwiedzających Twoja stronę opuszcza ją bez żadnej reakcji. Oczywiście, najlepiej, jeżeli współczynnik byłby niski. Jednak, jeżeli jest inaczej, jest to dla Ciebie wyraźny sygnał, że musisz wprowadzić poprawki na swojej stronie!


Pozycjonowanie stron www opiera się na ciągłym ich monitorowaniu, pozyskiwaniu informacji o stronie i ich analizie, oraz podejmowaniu najbardziej dopasowanych działań. Z całą pewnością optymalizacja, znajomość najważniejszych algorytmów oraz właściwe linkowanie i posługiwanie się najskuteczniejszymi narzędziami odgrywają w pozycjonowaniu stron internetowych bardzo dużą rolę. Czy są jeszcze inne sposoby na poprawienie pozycji w wyszukiwarce Google? Oczywiście, że tak! Zapraszam do śledzenia mojego bloga, a na pewno znajdziesz więcej interesujących informacji!

Pozycjonowanie stron www – 4 sposoby na poprawienie pozycji strony w Google

Pozycjonowanie stron www to działanie, którego celem jest uzyskanie jak najwyższych pozycji w wyszukiwarce Google. Poprawa widoczności w wyszukiwarce pozwala dotrzeć do dużej grupy odbiorców, co oczywiście pozytywnie wpływa zarówno na wizerunek firmy, jak i na jej finanse – wszystko to jest oczywiste. Jednak, pozycjonowanie stron www nie jest tak łatwe… niejednokrotnie zdarza się, że pomimo wielu wysiłków pozycje strony nie chcą ulec poprawie – przyczyny mogą być różne. Poniżej przedstawiam kilka sposobów na poprawienie widoczności – być może pominąłeś któryś z nich?

Optymalizacja strony internetowej

Optymalizacja strony internetowej to szereg działań, których celem jest dostosowanie strony do wymogów i zaleceń wyszukiwarki Google. Dzięki optymalizacji, zawartość witryny jest lepiej rozumiana przez roboty Google, co w konsekwencji prowadzi do zwiększonej widoczności strony i jej coraz wyższych pozycjach w wyszukiwarce. Optymalizacja może dotyczyć zarówno budowy strony, jak i treści, które się na niej znajdują. Dzięki wdrożeniu optymalizacji, pozycjonowanie stron internetowych jest znacznie efektywniejsze.

Poprawność kodu HTML

Jeżeli kod strony będzie stworzony nieprawidłowo, a więc niezgodnie ze standardami W3C, roboty Google mogą mieć problem z odczytaniem i przeanalizowaniem strony, co oczywiście odbije się na niższych pozycjach w wyszukiwarce. Poprawność kodu możesz sprawdzić TUTAJ.

Poprawność kodu CSS

Jest on odpowiedzialny prawidłowe wyświetlanie strony w przeglądarkach internetowych, decyduje o wyglądzie strony i wpływa na szybkość wgrywania zawartości plików. Dlatego, warto sprawdzić poprawność kodu. Można to zrobić TUTAJ.

Szybkość ładowania strony

Ważny element, który znacząco wpływa na pozycję strony w wyszukiwarce. Jeżeli zajmujesz się pozycjonowaniem strony internetowej, koniecznie powinieneś sprawdzić narzędzia do analizy szybkości (zachęcamy do zapoznania się artykułem Najlepsze narzędzia do testowania prędkości witryny). Jednym z najbardziej znanych narzędzi jest PageSpeed Insights.

Wyświetlanie strony na urządzeniach mobilnych

Jak wynika ze statystyk, na świecie jest ponad 3,5 miliarda użytkowników Internetu mobilnego. Każdego dnia korzystamy z Internetu za pośrednictwem urządzeń mobilnych niemal 4 godziny! Nic więc dziwnego, że wyszukiwarka Google docenia strony, które bez problemów wyświetlają się na urządzeniach mobilnych. Informacje i  wskazówki Google dotyczące tworzenia strony na różne urządzenia znajdują się TU.

Stosunek treści do kodu

Im większy, tym lepiej. Stosunek ten może sprawdzić wykorzystując narzędzia, np. Seoptimer.

Optymalizacja tagów title i meta description

Oba te elementy są widoczne w wynikach organicznych, dlatego warto o nie zadbać. Długość title nie powinna przekraczać 65 znaków, natomiast opis meta – 16 znaków. W treści warto zamieścić call to action, czyli wezwanie do akcji. W tytule powinno znaleźć się słowo kluczowe, jednak należy wystrzegać się wpisywania słów kluczowych po przecinkach.

Uwaga: Opisy stron, podobnie jak tytuły, powinny być zawsze unikalne!

Nagłówki h1-h6

Nagłówki opisują zawartość każdej z podstron strony internetowej. Trzeba pamiętać, aby używać ich zgodnie z przeznaczeniem. Nagłówek H1 jest najważniejszy i powinien być użyty wyłącznie raz na jednej podstronie. W nagłówkach powinny znaleźć się interesujące nas słowa kluczowe. To na pewno pomoże, a pozycjonowanie strony internetowej będzie skuteczniejsze.

Grafiki

Optymalizacja obrazów, to przede wszystkim odpowiednie nazwaniegrafik, dbałość o właściwą wielkość i wymiary, a także o opis atrybutu ALT. Jeżeli jest to możliwe, warto zastosować kompresję obrazów.

Wewnętrzne linkowanie

Naturalne linkowanie wewnętrzne jest ważne ponieważ łączy treści i pomaga robotom Google zrozumieć strukturę strony; Googlebot indeksuje stronę zarówno dzięki linkom zewnętrznym, jak i linkom wewnętrznym.

Uwaga: Warto stosować głębokie linkowanie, a więc kierowanie do różnych treści na stronie, a nie tylko do strony głównej. Dzięki temu wzmocnią się wszystkie podstrony serwisu.


Zapraszamy do części 2 artykułu, w którym przedstawimy kolejne sposoby na poprawienie widoczności strony w wyszukiwarce Google, m.in. poruszymy kwestie algorytmów Google, linkowania zewnętrznego, a także przyjrzymy się narzędziu Google Analitytics.

Warszawa, Kraków, Poznań – czyli o tym, jak pozycjonować lokalnie – cz. 1

Warszawa, Kraków, Poznań – czyli rzecz o tym, jak pozycjonować lokalnie

Działania wyszukiwarki Google zmierzają w głównej mierze ku temu, aby jej użytkownicy dostawali informacje jak najlepiej dopasowane do zapytań. Jeżeli użytkownik szukający informacji o dobrym stomatologu mieszka w Warszawie, Google chce, aby po wpisaniu odpowiedniej frazy do wyszukiwarki, otrzymał on informacje zwrotną dotyczącą dobrych stomatologów w Warszawie, a nie w Krakowie czy w Poznaniu. Pozycjonowanie stron lokalne jest zatem z jednej strony udogodnieniem dla użytkowników wyszukiwarki Google, a z drugiej szansą dla mniejszych, lokalnych firm.

Trzeba jednak pamiętać, że pozycjonowanie stron lokalne różni się nieco od pozycjonowania fraz ogólnopolskich. Postaramy się objaśnić, w jaki sposób działa pozycjonowanie lokalne i dla kogo  powinno być one priorytetem (1 część) oraz jakie czynniki zapewniają sukces pozycjonowania lokalnego (1 część).

Pozycjonowanie stron lokalne – dla kogo?

Czy zdarzyło Ci się znaleźć w Internecie interesującą Cię usługę, zadzwonić lub wysłać maila, a w odpowiedzi usłyszeć: niestety, w Twoim mieście nie oferujemy naszych usług?  – Irytujące, prawda? To samo czują się pracownicy firm, którzy muszą odpowiadać na zapytania użytkowników, którzy z racji zamieszkania, nie mogą zostać ich klientami. Na szczęście, dzięki rozwiązaniom wyszukiwarki Google, takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej. Pozycjonowanie stron lokalne pozwala na bardzo precyzyjne wyszukiwanie.

Dla kogo pozycjonowanie lojalne jest najkorzystniejsze? Przede wszystkim dla małych firm o zasięgu lokalnym. Jesteś właścicielem małej piekarni z kilkoma punktami w jednym mieście? A może posiadasz jeden salon fryzjerski? Masz restaurację, a może gabinet stylizacji paznokci? Pozycjonowani stron lokalne sprawdzi się właśnie w Twoim przypadku!

Pozycjonowanie lokalne nie tylko dla najmniejszych

Jednak, nie tylko małe i średnie firmy korzystają z lokalnego pozycjonowania stron www. Pozycjonowanie stron tego typu to również ogromna szansa dla dużych firm, posiadających swoje oddziały w różnych miastach. Załóżmy, że jesteś właścicielem biura podróży, a Twoja główna siedziba jest w Warszawie. Biuro doskonale prosperuje, postanawiasz zatem otworzyć nowe działy w Krakowie, Poznaniu i w Gdańsku. Pozycjonowanie strony na frazy bardzo ogólne może spowodować, że będą zgłaszać się do Ciebie Klienci z Wrocławia lub Torunia, a Ty nie będziesz mógł im niczego zaoferować! Pozycjonowanie stron www powinno być celne – pozycjonowanie lokalne, w tym przypadku na miasta takie jak: Warszawa, Poznań i Kraków będzie najwłaściwszym posunięciem!

Wyniki lokalne – przykłady

Google wykrywa naszą lokalizację, dzięki czemu nie musimy wpisywać do wyszukiwarki konkretnego miasta, na terenie którego szukamy usług. Google zna nasze położenie i zasugeruje nam strony firm z najbliższego otoczenia. Oznacza to, że użytkownik będący obecnie w Krakowie, po wpisaniu frazy: fryzjer, dostanie wyniki wyszukiwania inne, niż użytkownik z Warszawy, wpisujący tę sama frazę do wyszukiwania. Poniżej przykłady.

Wyniki wyszukiwania użytkownika z Warszawy:

Wyniki wyszukiwania użytkownika z Warszawy

A teraz przykład użytkownika wpisującego dokładnie tę samą frazę, jednak z geolokalizacją krakowską:

Wyniki wyszukiwania użytkownika z Krakowa

Po kliknięciu w przycisk „więcej miejsc” uzyskamy dostęp do dużej liczby wyszukiwanych przez nas usług w danym mieście wraz z mapą, na której zaznaczona jest ich lokalizacja.

mapa firm kraków

Dzięki temu  użytkownik może znaleźć interesujące go usługę najbliżej miejsca w którym obecnie się znajduje. 

UWAGA: Aby korzystać z pozycjonowania lokalnego, należy posiadać lokalizację firmy w danym mieście (siedzibę, adres).

Lokalne pozycjonowanie stron www – dlaczego warto?

Dlaczego warto korzystać z pozycjonowania lokalnego? Odpowiedź jest prosta: po to, aby znaleźli Cię klienci z Twojego otoczenia, klienci, którzy są dla Ciebie szczególnie ważni! Badania przeprowadzone przez ComScore, które  można znaleźć również na stronie Search Engine Land  pokazują, że aż 78% użytkowników, którzy szukali usług świadczonych lokalnie skorzystało z nich w późniejszym terminie. To jednak nie wszystko. Te same badania wskazują, że aż 56% podróżujących korzysta z  usług lokalnych. Nietrudno się oczywiście domyślić, że najczęściej są to punkty gastronomiczne, sklepy, ale tez centra rozrywek.


Lokalne pozycjonowanie stron może zapewnić dużą liczbę klientów zdecydowanych na usługi: nie tylko tych należących do lokalnej społeczności, ale również turystów, czy osób czasowo przebywających w Twojej okolicy. Jeżeli uważasz, że pozycjonowanie lokalne jest dla Ciebie dobrym rozwiązaniem, zapraszamy do drugiej części artykułu Warszawa, Kraków, Poznań – czyli rzecz o tym, jak pozycjonować lokalnie – cz. 2.

10 narzędzi SEO, które powinieneś znać

Zastanawiacie się nad tym, jak usprawnić swoją pracę? Szukacie narzędzi, które mogą Wam w tym pomóc? Postanowiłem dzisiaj zrobić małe zestawienie, które powinno Wam się przydać.

Na samym początku chciałbym wyjaśnić pewną kwestię – nawet jeżeli pracujecie w agencji zajmującej się SEO, powinniście znać przynajmniej parę narzędzi kojarzonych bardziej z content marketingiem.

Między SEO a marketingiem treści jest w końcu dość płynna granica i obie te dziedziny wzajemnie się przenikają. Dlatego w moim zestawieniu znajdziecie nie tylko narzędzia dedykowane pozycjonerom.

Zapraszam do lektury 🙂

Edgar

Promujesz cały czas tylko bieżący content ze swojego bloga? Masz dużo fajnych starszych wpisów, ale zapominasz o nich i w rezultacie nie przynoszą Ci żadnego nowego ruchu?

Możesz to zmienić dzięki platformie Egdar. Edgar to narzędzie do ponownego udostępniania i promowania starszego contentu. Dzięki niemu Twoje starsze treści znów ożyją i zaczną konwertować.

Goodbits

Z Goodbits szybko i sprawnie stworzysz newsletter, który możesz później wysłać swoim kontaktom z bazy danych. Czym Goodbits różni się od innych podobnych narzędzi?

Przede wszystkim bardzo intuicyjną funkcją dodawania do newslettera dodatkowych linków i treści. Dzięki niej możesz z poziomu wiadomości przekierować ruch na cały szereg wybranych przez siebie podstron.

SumoMe

Dzięki narzędziu stworzysz proste i bardzo estetyczne pop-upy, które będą zachęcały użytkowników do zostawienia swoich danych kontaktowych, np. maila.

Taką bazę możesz później wykorzystać na wiele sposobów (oczywiście pod warunkiem uzyskania odpowiednich zgód). Świetnie sprawdzi się do zapisów na newsletter.

Buffer

Za pomocą Buffera zaplanujesz i opublikujesz na różnych profilach social media wybrane wpisy. Możesz wybrać dowolny dzień i godzinę publikacji.

Platforma potrafi naprawdę zaoszczędzić sporo czasu. Przede wszystkim nie trzeba codziennie pamiętać, żeby coś udostępnić. Wystarczy to zaplanować wcześniej w Bufferze.

Google Search Console

Wszyscy, którzy zajmują się pozycjonowaniem czy reklamami PPC z pewnością znają Google Search Console. To tak naprawdę jedno z najbardziej podstawowych narzędzi w tej branży.

Google Search Console pozwala „zdiagnozować” witrynę. Zobaczyć, na jakich pozycjach się wyświetla, na jakie słowa kluczowe, czy jest zindeksowana itp.

Absolutny must have 😉

MozCast

Pisałem już o tym narzędziu przy okazji programów polecanych do monitorowania zmian w algorytmie Google.

Chciałbym polecić go też w tym miejscu. MozCast naprawdę się przydaje. Pomaga ustalić, czy zmiana ruchu na stronie ma coś wspólnego z algorytmem, czy są jakieś problemy z witryną.

W wielu przypadkach taka podpowiedź jest na wagę złota.

Program ma ponadto bardzo przyjemny design – wahania w algorytmie pokazuje jak prognozę pogody.

Planer słów kluczowych Google AdWords

Świetne narzędzie nie tylko do AdWords. Można z niego korzystać, np. dobierając słowa kluczowe do strony.

Dzięki niemu zobaczysz prognozy dotyczące wybranych słów, przewidywany ruch, propozycje podobnych fraz i wiele innych.

Google PageSpeed Insights

Google PageSpeed Insights zmierzy wydajność Twojej strony na desktopach i wersjach mobilnych.  Wyświetli Ci kilka wskazówek, które mogą poprawić działanie witryny i jej czas ładowania.

Wiadomo – długo wczytująca się strona to źle działająca strona. Warto wiec o to szczególnie dbać.

Screaming Frog

Narzędzie jest bardzo przydatne do analizowania stron internetowych. Skanuje podstrony i wyświetla istotne z punktu widzenia SEO dane, jak meta tagi robots czy duplikaty i treść nagłówków H1 i H2.

Zdecydowanie warto przetestować!

Link Popularity Tool

W Link Popularity Tool sprawdzisz, jaką popularnością cieszy się strona internetowa. Bada liczbę linków przychodzących i wychodzących, które posiada witryna.


Podobało Ci się zestawienie? Chcesz więcej takich artykułów? Daj znać w komentarzu!